Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Program Nowości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Program Nowości. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2014

Prezentacja lipcowych nowości Rossmann + recenzja czerwcowych nowości

Hej :)

Dziś przygotowałam dla Was recenzję czerwcowych nowości drogerii Rossmann. Niedługo wrzucę zresztą recenzję lipcowych nowości, ponieważ już jutro odbieram paczkę z sierpniowymi nowościami i nie chcę, żeby się te wszystkie recenzje skumulowały. Straszne mam zaległości przez problemy z internetem. Z tego wszystkiego przestaliśmy już korzystać z internetu, który zapewnia nam właściciel mieszkania, bo i tak co chwilę brakuje na nim transferu i zamówiliśmy własny internet mobilny, który dotrze do nas w przyszłym tygodniu. Przynajmniej będę mogła śledzić Wasze blogi również na wyjazdach, gdy przyjdzie mi ochota ;)

No ale już nie bajeruję, tylko przechodzę do recenzji czerwcowych nowości w drogeriach Rossmann. Nie będę ukrywać, że czerwcowe pudełko bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i z większości kosmetyków jestem zadowolona. Jeśli chcecie zobaczyć, na które nowości warto zwrócić uwagę, zapraszam do czytania :)

środa, 7 maja 2014

Recenzja majowych nowości w Rossmannie + prezentacja pudełka z czerwcowymi nowościami

Hej :)

Jak już zapowiadałam, zamieszczam obiecany post z recenzjami Rossmannowskich nowości na maj i prezentacją nowości na czerwiec, które jeszcze testuję, więc moją opinię o nich poznacie najwcześniej pod koniec maja. Od razu zaznaczam, że nie są to wszystkie nowości w Rossmannie, ponieważ zestawów i testerów jest w Polsce wielu. Do mnie trafiła więc tylko część z nich. Tym razem miałam fuksa i trafiłam oba pudełka z mojej kategorii wiekowej. Jedne produkty są rewelacyjne, inne takie sobie. Zresztą same przeczytajcie w moich mini-recenzjach ;)

Z tego, co mi wiadomo, generalnie kosmetyki z pudełka na maj już są dostępne w sprzedaży, no ale wiadomo, że do jednych Rossmannów nowości wchodzą szybciej, do innych później, a do niektórych (np. małych) wcale. Będziecie musiały śledzić sytuację, jeśli któryś z nowych produktów Was zainteresuje.

Recenzja nowości majowych


Eveline, tusz pogrubiający Mega Max - całkiem przyjemny tusz. Nie brudzi powieki, nie skleja rzęs. Łatwo nim wytuszować również dolne rzęsy. Liczyłam co prawda na bardziej spektakularny efekt, zwłaszcza że szczoteczka przypomina tą z Max Factor 2000 Calorie. Ale nie jest też źle - jest pogrubienie, jest rozdzielenie, delikatne podkręcenie i minimalne wydłużenie. Na co dzień jak najbardziej fajny. Na wieczór prosi się jednak o doklejenie sztucznych rzęs. Używam go ponad miesiąc i na razie nie zauważyłam osypywania.

Lakier Miss Sporty Crush On You - to coś w stylu piaskowca. Mój egzemplarz (nr 062) ma czarną matową bazę ze srebrnymi drobinkami. Na paznokciach wygląda trochę jak papier ścierny ;) Dość dobrze się utrzymuje i szybko wysycha. Zmywa się odrobinę gorzej niż kremowe lakiery.

Woda perfumowana Police, To Be The Queen dla kobiet - rozbawia mnie zawsze to opakowanie w postaci białej czachy ze złotą koroną. Cóż - niektórym może przypaść do gustu, dla to po prostu taka ciekawostka. A same perfumy mają zapach raczej z trochę cięższych, ponieważ w bazie znajduje się białe piżmo. Jest ono jednak połączone z nutami kwiatowymi (fiołek) i cytrusowymi. Nie jest to jakiś szczególnie oryginalny zapach, ale ma w sobie coś urzekającego. Mnie kojarzy się z kobiecością i pewnością siebie. Utrzymuje się kilka godzin. Ja lubię raczej lżejsze zapachy, więc ten rezerwuję sobie na wieczór i na okres jesienno-zimowy (choć teraz też mi się zdarza używać go w ciągu dnia, jak mam ochotę na trochę mocniejszy zapach).

Szampon Timotei drogocenne olejki - z początku mnie zachwycił - włosy były miękkie i pełne życia, nie plątały się, nie były obciążone (jak to mają w zwyczaju). No czego chcieć więcej? Niestety po kilku użyciach szampon podrażnił i uczulił moją skórę głowy, więc nasz krótki romans zakończył się wielkimi, ropnymi, bolącymi krostami i niesamowitym swędzeniem. Prawdopodobnie to wina SLS na drugim miejscu w składzie. Cóż - mój skalp często tak reaguje na ten składnik, dlatego szamponów Timotei mogę używać tylko od wielkiego dzwonu. Nie pozostało mi nic innego jak podarować go mojemu ukochanemu i przestrzec wszystkich wrażliwców.

Odżywka do spłukiwania Timotei drogocenne olejki - szczerze? Jest to moje największe odkrycie z tej paczki. Już tłumaczę dlaczego. Odżywka nie nawilża może spektakularnie, ale wystarczy ją nałożyć tylko na kilka minut, by włosy stały się wygładzone i lepiej się układały. Ułatwia także rozczesywanie. A co najważniejsze w moim przypadku, nie obciąża moich wiecznie przyklapujących włosów. Wygląda na to, że wreszcie znalazłam tą jedną jedyną odżywkę, która jest moim pewniakiem do codziennego używania. Co więcej, jest tania (ok. 7-8 zł).

Pomadka nawilżająca Bebe Young Care, beż - zdaje się, że to ma być odpowiednik Maybelline BabyLips. Z tym ostatnim nie miałam akurat do czynienia, więc się nie wypowiem czy to prawda. Pomadka delikatnie rozjaśnia usta i nadaje im bardziej beżowego odcienia. Jednak robi to subtelnie, więc nie musimy się obawiać efektu topielicy, czy wypranej twarzy. Jest to więc udany nude. Aplikacja jest łatwa, nie wymaga lusterka, efekt można stopniować. Gorzej już z obiecanym nawilżeniem, a głównie tego oczekiwałam od tej pomadki. Moim zdaniem daje ona raczej pozorne nawilżenie i jest ono dość krótkotrwałe. Ale sprawdzi się do używania w ciągu dnia u osób, które nie mają bardzo przesuszonych warg.

Żel do higieny intymnej Soraya Lactissima świeżość - rzeczywiście żel daje uczucie odświeżenia. Łatwo się aplikuje, ma wygodną pompkę. Nie pieni się zbyt dobrze, ale tego nie wymagam akurat od płynu do higieny intymnej. Obawiałam się, że podrażni moją wrażliwą skórę, jednak tak się nie stało. Lepiej sprawdza się u mnie co prawda Lactacyd Femina Plus, ale na co dzień, w okresie kiedy nie mam żadnych problemów z podrażnieniami, wystarczy mi ta Soraya.

Kremowy żel pod prysznic Welness&Beauty - ma subtelny, dość słodki zapach, taki śmietankowy (albo może raczej jak cukierki śmietankowe). Jest gęsty, dobrze się pieni i generalnie jest wydajny. Nie wysusza skóry. Przyzwoity żel za niewielkie pieniądze.


Zawartość mojej paczki z nowościami na czerwiec


Jeśli chodzi o czerwiec, to trafiły do mnie dość ciekawe nowości. Z pewnością wszystkie się przydadzą i będę używać ich często.

Część z nich ma wejść do sprzedaży już w maju, więc już możecie się za nimi rozglądać.

No to po kolei:
Przyrząd do czyszczenia zębów i języka Jordan - wydaje mi się, że taki bajer to raczej gadżet, wolę tradycyjną nić dentystyczną. No ale może jeszcze się do tego wynalazku przekonam.
Żel pod prysznic Original Source Carambola - na razie zdradzę tylko tyle, że bosko pachnie - jak Sprite, albo Mojito. Niby nie lubię tak orzeźwiających zapachów, ale ten mnie do siebie przekonał.
Supercienkie krakersy Wasa z solą morską
Antyperspirant Adidas 6in1 48h - nie wierzę w te 48 godzin, ale mam nadzieję, że będzie się sprawdzał chociaż na te 10 godzin, czyli na wyjście do pracy ;)
Herbata Teekanne Black Currant
Lakier Maybelline SuperStay 7 days, Mint for Life - już go kocham za ten cudowny kolor pastelowej mięty :D
Maskara Manhattan Supersize - na początku zabiła mnie ta mega pozakręcana szczoteczka, ale już dochodzę do wprawy i maluje mi się nim coraz lepiej :D
Kredka Rimmel Exaggerate, 230 Deep Ocean - znowu urzekł mnie cudowny kolor - granat wpadający w morski, dość nietypowy. A jak z użytkowaniem, to się jeszcze okaże.
Peeling solny Wellness&Beauty
Żelowe kapsułki do prania Domol
Utrwalacz do makijażu Elite Theatric Professional - wiem, że to nie pora na recenzję tego produktu, ale muszę Wam jednak napisać o nim już teraz parę słów. A to dlatego, że prawdopodobnie już teraz dostaniecie go w niektórych Rossmannach, ponieważ przypisano go do nowości majowych. Ten utrwalacz jest po prostu rewelacyjny, mój absolutny hit. Utrwala naprawdę mocno - ostatnio wykonywałam na sobie makijaż na wesele i trzymał mi się od południa aż do białego rana następnego dnia i poza szminką nic nie musiałam poprawiać. Nie świeciłam się nawet odrobinę, a mam cerę mieszaną i ciągle szalałam na parkiecie. Kosztuje 24,99 zł, ale ja byłabym w stanie zapłacić za niego dużo więcej. Za tę cenę możecie zaryzykować. A w sumie to nie ryzykujecie, bo myślę, że u wszystkich się sprawdzi - nie podrażnia, nie wysusza, nie wywołuje uczucia ściągnięcia czy skorupy, nie zapycha (wiadomo, że lepiej nie używać go zbyt często, bo ma w składzie alkohol). W ogóle nie czuć go na twarzy. Jedyny dyskomfort to smrodek alkoholu w czasie aplikacji, ale dla makijażu niezniszczalnego na czas całej imprezy jestem w stanie to znieść z pokorą :D
Podsumowując - jeśli szukacie takiego produktu, to koniecznie rozejrzyjcie się za nim w Rossmannie.

I tak prezentują się majowo-czerwcowe nowości w Rossmannie. Dajcie znać czy skusicie się na coś. A może chciałybyście przeczytać szerszą recenzję któregoś z produktów?

Avenindra.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Nowości marca + gdzie byłam jak mnie nie było ;)

Hej :)

Po miesięcznej przerwie w blogowaniu wracam do Was z nowościami marca. Nie ma ich tak dużo jak zwykle, ale to nawet dobrze, bo będzie miejsce, żeby pod koniec wpisu wspomnieć Wam co się u mnie dzieje i dlaczego w ciągu najbliższych miesięcy będę jeszcze znikać na kilka tygodni co najmniej 2 razy. No ale o tym na koniec. Na razie przejdźmy do moich zdobyczy marcowych.

W marcu miałam naprawdę mało czasu na zakupy, więc jak na moje zdolności są naprawdę niewielkie :D


Wspominałam już Wam o książeczce rabatowej z Rossmanna. Dzięki zniżce 20% zdecydowałam się nabyć tusz Lovely Pump Up, żeby przetestować czy faktycznie taki dobry. Ponadto kupiłam w cenie na do widzenia szminkę Maybelline Hydra Extreme w odcieniu fuksji (mam nadzieję, że nie wycofano jej całkowicie, tylko wprowadzona będzie nowa wersja).

piątek, 28 lutego 2014

Lutowe nowości w mojej kosmetyczce

Hej :)

Dziś mam dla Was post z kosmetykami zakupionymi/otrzymanymi/wymienionymi w minionym miesiącu. Trochę się tego uzbierało, jak zwykle. Mam nadzieję, że niczego ważnego nie pominęłam. Trochę tego jest, więc bez przedłużania wstępu, jadę z koksem, a Was zapraszam do czytania/oglądania :)


Jeszcze w ostatnich dniach stycznia kupiłam pustą paletę magnetyczną Inglot Freedom (15 zł), o której szerzej pisałam wam już TUTAJ.


Również na samej końcówce stycznia w mojej kosmetyczce zawitał top coat Sally Hansen Insta-Dry (24,99 zł w Hebe). Nie uwierzycie, ale od października żyłam bez top coatu. Zawsze albo zapomniałam kupić, albo nie było żadnego, który by mnie interesował :P Razem z nim zakupiłam kolagenowe płatki pod oczy L'Biotica (9,99 zł w Hebe). Lubię kosmetyki tej marki, a poza tym mojej skórze pod oczami przyda się dodatkowy zastrzyk nawilżenia po wielu godzinach w klimatyzowanym pomieszczeniu.

sobota, 8 lutego 2014

Styczniowe nowości Schwarzkopf w Rossmannie

Hej :)

Dziś, zgodnie z obietnicą, przychodzę do Was z recenzją nowości firmy Schwarzkopf, które w Rossmannach weszły do sprzedaży w styczniu (nie mam pojęcia kiedy się pojawiły/pojawią w innych drogeriach). W paczce, którą otrzymałam do testów znalazły się dwa kosmetyki Schauma (szampon do włosów przetłuszczających się i olejek) oraz dwa kosmetyki Taft (lakier do włosów i suchy szampon). Jeżeli jesteście ciekawe co sądzę o nowych kosmetykach tych marek, zapraszam do czytania :)

piątek, 24 stycznia 2014

Styczniowe nowości w kosmetyczce

Hej :)

Wczoraj nie wyrobiłam się z tym postem, to wrzucam go dzisiaj. Pomyślałam, że już czas na zaprezentowanie styczniowych nowości, choć jeszcze tydzień do końca miesiąca, bo i tak nie planuję żadnych urodowych zakupów w ciągu kolejnych dni - wszystko co jest mi potrzebne już mam, o taka szczęśliwa ze mnie kobieta ;)

W styczniu w zasadzie nie było jakoś wiele tych zakupów i większość z nich to rzeczy potrzebne, choć bez drobnych przyjemności też się nie obeszło. Nie szalałam na wyprzedażach, bo i nie miałam na to czasu. Zresztą szykują mi się teraz inne wydatki, to w sferze kosmetycznej staram się ograniczać, zwłaszcza, że jakiś czas temu zakupiłam stożkową lokówko-prostownicę Babyliss (o taką KLIK) i pochłonęła ta impreza trochę kasy. Sklerotyczka ze mnie i zapomniałam zrobić jej zdjęcie, musicie mi to wybaczyć. Ale na pewno za jakiś czas będzie jej recenzja. Nie jakoś prędko, bo jeszcze się jej uczę (chyba już wspominałam kiedyś, że jestem sierotą w kategorii układania włosów :P).

No ale przejdźmy do innych nowości :)


W pierwszej połowie miesiąca któryś kosmetyk (jestem w trakcie sprawdzania który) mocno podrażnił i przesuszył moją skórę. Przez kilka dni miałam ochotę zmyć makijaż zaraz po jego nałożeniu i zadrapać twarz na śmierć, no ale w pracy jakoś chcę wyglądać, więc się powstrzymałam. Postanowiłam więc pobiec do sklepu zielarskiego i na ratunek kupić krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną Sylveco (ok. 30 zł). Nakładam go na noc oraz na dzień, jeśli nigdzie nie wychodzę. Chciałam też kupić jakiś fajny tonik nawilżający, myślałam o Fitomed, ale te sklepy zielarskie, które odwiedziłam akurat go nie miały, więc bez przekonania wzięłam na promocji w Rossie (11,99 zł) tonik nawilżający Bourjois, bo ich micel u mnie się sprawdza. Tonik okazał się być również całkiem niezły, ale ten Fitomed nadal nie wyszedł mi z głowy ;) No i kupiłam moje ulubione odżywcze maseczki Lirene, żeby dać twarzy bombę witaminową. Miałam jeszcze maseczki nawilżające Lirene, ale już je zdenkowałam (takie sobie, szczerze mówiąc, no i miały parafinę w składzie).

Kuracja nawilżająca pomogła (dorzuciłam jeszcze serum arganowe) i chwała jej za to.



U mojej konsultantki Avon zamówiłam wodę perfumowaną Outspoken by Fergie. Kilka razy już miałam próbki i w tym sezonie wreszcie zdecydowałam się na kupno w promocyjnej cenie 55 zł. Coś czuję, że będzie to jeden z moich ulubionych zapachów. Zamówiłam też mgiełkę nabłyszczającą do włosów Advande Techniques (13,99 zł w promocji). Przeczytałam na Wizażu, że jest bardzo dobra, więc postanowiłam wypróbować.



Jedyne zakupy kolorówkowe poczyniłam ostatnio na wyprzedaży w Biedronce. Skusiły mnie do nich testy "Pierwsze wrażenie" na drugim kanale Digitalgirl. Zdecydowałam się na krem DD Ladycode (produkowany przez Bell) w kolorze 01 Light Beige (uwaga bladziochy - jest naprawdę jasny, dla mnie nawet lekko za jasny!!! :D nie jest też świnkowy, tylko neutralny, a krycie ma przy tym całkiem niezłe) oraz rozświetlacz Ladycode Highlighter Glow Skin Powder (nałożony w dużej ilości może bielić, jest wybitnie chłodny, ale fajnie stapia się z resztą makijażu). Łącznie zapłaciłam za te 2 rzeczy ok. 25 zł.




Teraz zawieje nudą, bo pokażę Wam zakupy rutynowe. Mamy tu moją farbę do włosów Wellaton w piance w odcieniu Wulkanicznej Czerwieni, puder Babydream (stosuję na podrażnienia po goleniu) oraz krem do stóp intensywnie nawilżający 10% Urea FussWohl (dałam mu szansę, bo ma świetne noty na KWC).




Kolejna rutyna, tym razem z Hebe. Wzięłam na promocji na wypróbowanie płyn 2-fazowy Garnier (ok. 11 zł; o zgrozo, od kilku miesięcy nie miałam płynu 2-fazowego, no ale micel Bourjois jednak dość dobrze radzi sobie z demakijażem oczu, problemy ma tylko z niektórymi maskarami i właśnie dlatego awaryjnie wolę mieć gdzieś schowany jakiś płyn 2-fazowy). Kupiłam też serum arganowe Delia (ok. 12 zł) na miejsce zdenkowanego ze Starej Mydlarni. No i wzięłam w promocji kremowe serum odmładzające do rąk Tołpy, bo mazideł do rąk w małej pojemności do torebki nigdy za wiele :D




W Naturze natomiast zakupiłam kolejną tubkę kremu bio-ochronnego FlosLek Winter Care, który recenzowałam Wam ostatnio TUTAJ.



Otrzymałam też kolejną paczkę Nowości od Rossmanna, a w niej znalazły się: 
  • nowy zapach AmbiPur (wiosenne kwiaty), 
  • świeca pieńkowa Bolsius, zielona herbata Dilmah, 
  • saszetka z ozdobami do paznokci Wibo, 
  • podkład MissSporty SoClear nr 002 (ajć, za ciemny :/), 
  • antyperspirant w spray'u Garnier Mineral Invisible (do wszystkich kolorów ubrań),
  • suchy szampon Dove,
  • odżywka i szampon nabłyszczający Essence Ultime, 
  • bardzo mocno utrwalający czarny lakier Taft.


I to już wszystkie nowości w mojej kosmetyczce z tego miesiąca. Dajcie znać czy coś miałyście. No i pochwalcie się swoimi łowami wyprzedażowymi :)

Avenindra.

piątek, 10 stycznia 2014

Styczniowe nowości marki Bourjois w Rossmannie

Hej :)

Postanowiłam, że dzisiaj Wam zrecenzuję 2 kosmetyki Bourjois, które dostałam do testów w paczce Nowości od Rossmanna. Produkty te weszły do sprzedaży w tym miesiącu. Myślę, że wielu z Was mogą się przydać te recenzje, ponieważ w polskiej blogosferze na razie mamy niewiele opinii o tych produktach, więc może moja opinia podpowie Wam czy warto w nie inwestować czy nie. A na tapetę bierzemy dziś CC krem 123 Perfect oraz eyeliner w pisaku Mega Liner. Jeżeli jesteście ciekawe czy te 2 kosmetyki u mnie się sprawdziły, zapraszam do czytania :)

CC Cream 123 Perfect


CC krem jest zamknięty w tubce (i może dlatego jego cena jest niższa niż ceny podkładów Bourjois). Ma ona przyjemną dla oka szatę graficzną. Tubka jest wąska i wysoka, dlatego ja muszę ją kłaść w szufladzie, bo na wysokość się nie mieści, kiedy stoi. Po odkręceniu tubki ukazuje się nam dzióbek zakończony otworem, z którego wydobywamy CC krem. Z czymś takim miałam też do czynienia przy kremie BB Bell (wersji drogeryjnej, nie Biedronkowej, o ile takowa się ukazała). Dozownik taki jest wygodny i łatwo wycisnąć z niego odpowiednią ilość CC kremu.

niedziela, 5 stycznia 2014

Grudniowe nowości w kosmetyczce

Hej :)

Dawno mnie tu nie było, znowu. Grudzień był dla mnie dość intensywnym miesiącem. Dużo pracowałam, dużo wyjeżdżałam, a jak już miałam trochę czasu dla siebie, to nie miałam zbytniej weny na blogowanie - wolałam raczej przykryć się kocem i poczytać książkę (jedna z moich ulubionych rozrywek w jesienne i zimowe wieczory) lub obejrzeć z ukochanym jakiś fajny film. Zresztą często jestem w domu tylko wieczorami, a wtedy światło jest niesprzyjające dla zdjęć. Postanowiłam więc, że po Nowym Roku zacznę być bardziej przewidująca i zapobiegliwa i w weekend będę robić zdjęcia na co najmniej 5-6 notek na kolejny tydzień. To jedno z moich postanowień noworocznych - zobaczymy co z tego mi wyjdzie ;) Postanowienia noworoczne jeszcze cały czas obmyślam, ale wolę nie robić rewolucji i nie dorzucać sobie nie wiadomo ile nowych rzeczy na głowę. Jak już do końca je przemyślę, to pewnie Wam o nich napiszę :)

A teraz przejdźmy do nowości kosmetycznych grudnia. Wiem, że lubicie posty ze zdobyczami. Sama zresztą również lubię podpatrzeć co inne dziewczyny kupują i często dzięki zakupom innych wpada mi w oko jakaś fajna rzecz/kosmetyk. Poza tym dla mnie bardzo są cenne informacje z Waszych komentarzy pod takim postem, bo wiem dzięki temu któremu produktowi najlepiej poświęcić osobną recenzję, bo może się Wam ona przydać, skoro ten produkt Was zainteresował. Nie wiem w ogóle po co ja się teraz z tej notki tłumaczę :P Może po to, żebyście nie myślały, że to post chwalipięcki :P No ale każdy taki post jest trochę chwalipięcki, niemniej myślę, że przynosi też trochę pożytku, o czym już wyżej pisałam ;)

Dobra - koniec biadolenia i przejdźmy do zdobyczy :D

W grudniu sama nie kupowałam sobie wielu kosmetyków. Większość z nich dostałam w ramach współprac bądź prezentu od Gwiazdora. Kupowałam jeszcze jakieś waciki, zmywacz do paznokci, maszynki do golenia i może coś tam jeszcze, ale takich dupereli nie chce mi się tutaj pokazywać, bo to są rzeczy które kupuję bardzo regularnie.


W owczym pędzie Rossmanniaczek kupiłam Błoto z Morza Martwego marki White Flowers, które podobno błotem z Morza Martwego nie jest. Spróbuję to jakoś sprawdzić. Ale powiem Wam, że na mnie błoto to działa fajnie, więc nawet jak nie okaże się oryginalnym to nie będę jakoś specjalnie zawiedziona. Na promocji, która trwa w Rossmannie do 9 stycznia kosztuje 15 zł (zamiast 20 zł) za 500 g (będę je zużywać chyba do końca świata, dobrze że ma długą datę ważności).

W Rossmannie kupiłam też żel do golenia Joanna Sensual (ok. 10 zł) i antyperspirant w sztyfcie Rexona Clear Diamond (ok. 10 zł), bo ich poprzednicy po prostu mi się skończyli. Oba produkty są zresztą ponownymi zakupami, co znaczy że się u mnie sprawdzają.


Kolejne zakupy z Rossmanna to mleczko do ciała Isana Med 10% Urea, o którym słyszałam, że jest dobrym nawilżaczem do ciała, a teraz na promocji kosztuje 5,99 zł zamiast 8,99 zł. A ja uważam, że takich nawilżających mazideł do ciała o dobrym składzie nigdy w szufladzie za wiele, gdyż stosuję je również na swoich ukochanym, któremu w zimowych miesiącach mocno przesuszają się i łuszczą niektóre partie skóry. Ponownie zakupiłam płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive, który dla mnie jest po prostu uniwersalnym płynem do mycia całego ciała (również twarzy i włosów) na wyjazdach, kiedy wolę ze sobą targać jeden kosmetyk zamiast czterech. Cena 3,49 zł w promocji (zamiast 3,99 zł).


Z ciekawości kupiłam w promocyjnej cenie 15,99 zł (zamiast ok. 30 zł) zestaw do prostowania włosów podczas suszenia got2b. Dopiero po zakupie przeczytałam jakie ma okropne opinie na KWC i blogach i boję się teraz go użyć :P Chociaż może nie będzie źle, skoro włosy mam aktualnie w naprawdę dobrej kondycji?


W Hebe dorwałam na promocji dwupak maskar Essence Get Big Lashes (triple black i volume boost waterproof). Nie uwierzycie, ale za oba tusze dałam łącznie 8 zł, więc nie mogłam nie wziąć, bo to prawie darmo :D Zresztą już od jakiegoś czasu miałam na liście maskar do przetestowania właśnie Get Big Lashes. Nawet jak się u mnie nie sprawdzą, to za te pieniądze nie będę żałować. Na razie leżą sobie w zapasie, bo dzięki programowi Nowości Rossmann mam teraz otwarte aż 4 tusze (o zgrozo!). Na promocji -40% na markę Catrice w Hebe kupiłam też z ciekawości bazę pod pomadki z LE Rocking Royals (koszt na promocji ok. 10 zł). Korcił mnie też puder rozświetlający, zwłaszcza ze względu na ładne opakowanie, ale dałam sobie spokój, bo mam w tej chwili otwartych kilka pudrów.

W sklepie chińskim na ostatnią chwilę kupiłam rzęsy Magic Girl,które w Sylwestra pocięłam na połówki, bo jak na Sylwestra miałam delikatny makijaż oczu (spontanicznie postawiłam na soczyste, fuksjowe usta w ramach testowania nowego eliksiru do ust L'oreal). Jak na rzęsy za 4 zł są w porządku. Pasek jest przezroczysty, ale trochę za gruby, więc żeby nie był widoczny musiałam go po przyklejeniu pokryć czarnym żelowym eyelinerem.

W Rossmannie kupiłam też srebrny i złoty lakier piaskowy Lovely Snow Dust. Nie będę im poświęcać żadnego posta, bo sporo było tego w blogosferze, więc nie widzę sensu, żebym ja również je pokazywała i opisywała moje wrażenia, bo pewnie będą takie same jak u innych. Każdy z lakierów kosztował ok. 8,50 zł.


W ramach Programu Nowości Rossmann dostałam do przetestowania energizujący żel do mycia twarzy AA 30+ z kolagenem i kwasem hialuronowym. Wszedł on już do sprzedaży i aktualnie możecie go nabyć na promocji za ok. 12 zł (cena regularna 14,99 zł). Pierwsze wrażenia są pozytywne - wydaje się być świetnym wyborem dla skóry wrażliwej. Pozostałe nowości znajdą się w sprzedaży od 1 lutego. I są to: odżywka do paznokci Sally Hansen Nail Rehab (nie zawiera formaldehydu i opiera się na akrylu; ma kosztować 36,99 zł), krem CC Olay (cena regularna 89,99 zł), maskara Manhattan Supersize Volume Delight (cena regularna 25,99 zł) i eliksir do ust L'oreal w kolorze nr 401 Fuschia Drama (cena regularna 54,99 zł).

Dostałam też płytkę do walki z insektami i żel do prania, ale stwierdziłam, że niekosmetycznych rzeczy nie będę tu pokazywać.


W ramach testu kosmetyków Wella ProSeries na portalu Wizaż trafił do mnie zestaw kosmetyków 2-dniowa objętość. W jego skład wchodzi: szampon, odżywka do spłukiwania, pianka do modelowania i spray termoochronny. Na pewno poświęcę tym kosmetykom również osobną recenzję na blogu.



Dostałam też 2 zestawy kosmetyków na święta. Były ładnie zapakowane w pudełka, ale pudełka zajmowałyby mi zbyt wiele miejsca w torbie podróżnej, więc je wyrzuciłam i kosmetyki przewiozłam luzem w torbie.


Od siostry dostałam kosmetyki Tutti Frutti: olejek do kąpieli i masło do ciała o zapachu brzoskwini i mango oraz peeling do ciała o zapachu melona i arbuza. Na razie czekają sobie aż będę miała humor na słodkie owocowe aromaty.



Od dziadków dostałam zestaw różanych kosmetyków. Znalazł się tu żel pod prysznic, balsam do ciała i sól do kąpieli, której nie ma na zdjęciu, bo już ją zużyłam. Te 2 buteleczki mają pojemność 150 ml, więc pewnie będę z nich korzystać na wyjazdach.

A za pieniądze z koperty od dziadków zakupiłam lokówko-prostownicę Babyliss, o której pisałam Wam TUTAJ. Miała do mnie przyjść 3 stycznia, ale kurier do mnie nie dotarł z powodu korków, więc dostanę ją pewnie we wtorek. Jak już się trochę z nią oswoję, to zaprezentuję Wam na blogu ją i jej możliwości :) Dla ciekawych na razie napisze tylko, że kupowałam ją na stronie hurtowni Fryzomania, gdzie cały czas można ją jeszcze nabyć w promocji za 236 zł + darmowy kurier (KLIK). Ja zdobyłam jeszcze kod rabatowy 5%, więc ostatecznie zapłaciłam 224 zł, co moim zdaniem jest przystępną ceną za wielofuncyjne profesjonalne urządzenie do stylizacji włosów.

I to już wszystkie moje nowości grudnia. Napiszcie w komentarzach czy coś Was zainteresowało i podzielcie się swoimi nowościami :) Jutro pojawi się notka z kolorówkowymi ulubieńcami roku, a na przyszły tydzień planuję zamieścić recenzje kosmetyków z listopadowej paczki z Programu Nowości Rossmann, które w tym miesiącu wchodzą/weszły do sprzedaży, więc warto żebyście wiedziały na co warto zwrócić uwagę.

No i na koniec życzę Wam udanego wypoczynku z okazji przedłużonego weekendu,

Avenindra.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Puder rozświetlający Lovely Snow Princess

Hej :)

Wreszcie wrzucam obiecaną jakiś czas temu recenzję wypiekanego pudru rozświetlającego z LE Snow Princess. Muszę przyznać, że gdy dowiedziałam się, że będę testować ten puder w ramach Rossmannowskiego Programu Nowości, trochę się przeraziłam, bo w charakterystyce na Rossnet przeczytałam, że puder ma mieć srebrne drobinki. Ponieważ jest to tani produkt, spodziewałam się efektu bombki. A czy faktycznie taki efekt ten puder daje? Przekonajcie się czytając dalej :)



sobota, 23 listopada 2013

Paczucha z Programu Nowości Rossmann - listopad

Hej :)

Kilka dni temu chwaliłam się Wam, że załapałam się na testerkę w Programie Nowości Rossmanna. Dzisiaj odebrałam moją pierwszą paczkę, w której znajdują się w większości produkty, które będę wprowadzone do sprzedaży w styczniu (chyba tylko jedna rzecz wejdzie do Rossmannów w grudniu). Nie zamieszczam zwykle tutaj takich chwalipięckich postów dotyczących współprac, ale paczucha od Rossmanna jest tak ogromna i tyle w niej fajnych rzeczy, że czuję się jakby przyszedł do mnie św. Mikołaj i chcę się podzielić z Wami wrażeniami. Pomyślałam, że może Wam się to też przydać, bo zobaczycie część z nowości, które wejdą do Rossmanna w ciągu kilku tygodni. Przy okazji mam nadzieję, że podpowiecie mi, do których produktów powinnam w pierwszej kolejności wrzucić recenzje na bloga :)