Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 grudnia 2013

Zimowy czarno-złoty manicure

Hej :)

Ech... Znowu nie było mnie tydzień na blogu, za co Was przepraszam. Niestety ta nieobecność była niezależna ode mnie, ponieważ mój laptop miał poważną awarię systemu (której się kompletnie nie spodziewałam, bo dzień przed nią wszystko szybko i poprawnie śmigało). Normalnie wystarczyłby format i po sprawie, ale ja niestety miałam sporo cennych danych na dysku, do których, o zgrozo, nie zawsze tworzyłam kopie zapasowe. Odzyskanie ich trwało kilka dni (dobrze, że się udało, bo już byłam załamana, że nic z tego). Jeszcze robię na nim porządki po formatowaniu i dogrywam różne programy. Nie wiem też, gdzie mój luby schował pendrive, na którym mam skopiowane zdjęcia do postów do bloga - no nieważne, pewnie jeszcze w tym tygodniu się ten pendrive znajdzie :P Na szczęście miałam jeszcze garstkę zdjęć na karcie aparatu, więc przychodzę do Was dzisiaj z dwoma krótkimi postami.



Tyle o moich komputerowych perypetiach, a teraz przejdźmy do tematu posta, czyli czarno-złotego manicure. Do jego wykonania użyłam czarnego kremowego lakieru Miss Sporty (nie pamiętam nr) oraz matowego topu glitterowego w złotym kolorze od Wibo (nr 1, jeśli mnie pamięć nie myli). A tak prezentuje się owo "dzieło" (na zdjęciach 4-dniowe, więc musicie mi wybaczyć lekko starte końcówki):

czwartek, 21 listopada 2013

Co polecam kupić na promocji -40% w Rossmannie?

Hej :)

Jak widzicie w tytule, znowu o zakupach w Rossmannie - to ostatnio bardzo popularny temat w blogosferze, nie dziwota ;) A wielka promocja na kolorówkę zaczyna się już jutro - nie wiem jak Wy, ale ja pobiegnę do Rossa z samego rana, żeby kupić wszystko co zaplanowałam :D Z racji tego, że nie miałam czasu na pisanie recenzji wielu kosmetyków do makijażu, dostępnych na tej promocji, które polecam, postanowiłam stworzyć taki krótki przegląd w tej oto notce. Żeby niczego nie pominąć, będę leciała poszczególnymi markami - tak mi łatwiej. Jeżeli jakaś marka się nie pojawi, to znaczy że nie znalazłam w niej kosmetyków, które polecam lub mam coś fajnego, ale na razie używam za krótko, by z czystym sumieniem móc to polecić. Jesteście gotowe? To lecimy z tym koksem!

Maybelline

To chyba moja ulubiona drogeryjna marka (a zaraz obok niej jest Rimmel). Od razu zaznaczam, że to co ja polecam nie musi sprawdzić się u was.

Cienie w kremie Color Tattoo - tutaj chyba nie muszę się rozpisywać, bo cały internet o nich trąbi ;) Żałuję jedynie, że w Polsce mamy tak ubogi wybór kolorów i nie docierają do nas limitki

Źródło

piątek, 8 listopada 2013

Lakiery piaskowe Wibo: WOW Sand Effect nr 2

Hej :)

To miał być drugi post dzisiaj, ale pierwszy nie udało się opublikować, bo w momencie przesyłania padł mi net i nie chciało mi się pisać tego samego drugi raz. W zasadzie to była mała sprawa organizacyjna, więc napiszę o niej tutaj. Postanowiłam, że w związku z nadchodzącą wielką promocją na kolorówkę w Rossmannie, o której pisałam TUTAJ, w tym miesiącu będę zamieszczać na blogu gównie recenzje tych kosmetyków, które będziecie mogły na tej promocji dorwać, a moim zdaniem naprawdę warto je kupić. Myślę, że jeszcze tuż przed promocją stworzę jakiś wątek podsumowujący z linkami do wszystkich recenzji (bo niektóre kosmetyki do makijażu, kupowane w Rossmannie, które lubię, recenzowałam już na moim blogu). Dajcie znać co myślicie o tym pomyśle :)

A dzisiaj pierwszy post z tego cyklu, bo mowa będzie o lakierach piaskowych Wibo. Jeżeli jesteście zainteresowane ich zakupem, zapraszam do czytania :)

sobota, 26 października 2013

Zakupy kosmetyczne z ostatnich tygodni (wrzesień i październik) + trochę prywaty

Hej :)

Zawiadamiam, że żyję jakby ktoś się o to martwił z powodu mojej dłuższej nieobecności ;) Przykro mi, ale totalnie nie mam czasu na blogowanie z powodu skumulowania się problemów z różnych sfer mojego życia. Chyba najbardziej dołują mnie problemy z pracą magisterką, którą muszę obronić do końca listopada, a promotorowi ciągle się ona nie podoba i całymi dniami coś w niej poprawiam. Okazało się zresztą, że wszyscy jego seminarzyści, którzy bronią się w tym roku mają identyczną sytuację i wszyscy jesteśmy już od jakiegoś czasu w czarnej rozpaczy. Mnie to boli tym bardziej, że miałam świetne propozycje pracy na etat i odrzuciłam je na rzecz dużo gorzej płatnej pracy dorywczej, bo uparłam się, że obronię się w tym roku (obawiam się, że jak rzucę magisterkę teraz, to za parę miesięcy nie będzie mi się chciało do niej wracać i 2 lata studiów pójdą na marne). Poza tym mamy z moim ukochanym trochę problemów rodzinnych (m.in. nasz kochany mały siostrzeniec leży chory w szpitalu). Ciężka dla mnie ta jesień. No ale wierzę, że jak się chociaż z tą magisterką uporam, to wszystko zacznie się układać. 

A w ramach odskoczni od szaro-burej codzienności zapodaję Wam post z zakupami z września i października oraz zaprezentuję Wam jak wygląda na paznokciach jeden z piaskowych lakierów Wibo. Będzie przydługo, bo dawno mnie tu nie było, a nie wiem kiedy będę miała okazję by znowu coś napisać. Radzę więc uzbroić się w duży kubek kawy i coś do przegryzienia :P Jeśli macie więc mimo wszystko ochotę zobaczyć nowości z mojej kosmetyczki, zapraszam do czytania.

wtorek, 12 marca 2013

Wibo Nail Obsession: 6 Roziskrzone Niebo

Cześć po raz drugi dzisiaj :)

W tej notce zaprezentuję Wam lakier Wibo Nail Obsession nr 6, czyli Roziskrzone Niebo.





Jak widać na zdjęciach lakier ma odcień dość ciepłego średniego fioletu, który kojarzy mi się z krokusami, czyli jest to kolejny wiosenny kolorek. Odbija światło na niebiesko, co naprawdę trudno uchwycić na zdjęciach, więc musicie uwierzyć mi na słowo. Zresztą ta niebieska poświata jest bardzo delikatna. Do pełnego krycia są potrzebne 3-4 cienkie warstwy lakieru. Jak zwykle, dobrze jest pokryć lakier top coat'em.

Na końcówkach po 2 dniach pojawiają się u mnie delikatne odpryski, zwłaszcza gdy myję naczynia, czy otwieram jakieś pudełka, które trudno się otwierają. Nie jest to zatem lakier szczególnie trwały, ale myślę że jego aplikacja jest nieco przyjemniejsza niż w przypadku pozostałych trzech lakierów z tej serii, które posiadam - schnie nieco szybciej i ma mniejsze tendencje do powstawania odcisków itp.

Czy polecam? Tutaj moja opinia jest taka sama jak w pozostałych przypadkach - lakier nie jest jakiejś świetnej jakości, ale kolor wart jest grzechu. Jeżeli jesteście cierpliwe, możecie spróbować, zwłaszcza że lakier jest tani - 5,99 zł / 8ml. Jednak za podobną cenę możemy kupić  lepsze jakościowo lakiery Golden Rose i będziemy mieć większy wybór kolorów. Mnie w zasadzie do kupna tych lakierów podkusiły wiosenne kolory i świadomość, że lakiery te zostały zaprojektowane przez blogerki, więc chciałam mieć chociaż jeden taki smaczek w swojej szufladce z kosmetykami - ach ta blogerska solidarność :P

Podoba Wam się ten kolorek? Skusiłyście się już na jakieś lakiery z tej edycji?


sobota, 9 marca 2013

Kolejna odsłona Wibo Nail Obsession: 3 Zielona Fantazja i 6 Roziskrzone Niebo

Witajcie :)

Dzisiaj mój wolontariat odbywał się w centrum miasta. Wracając do domu miałam więc po drodze Rossmanna i oczywiście nie oparłam się pokusie kupna jeszcze dwóch lakierów Wibo z blogerskiej serii Nail Obsession, które chodziły mi po głowie. I tak w mojej kosmetyczce zawitały dziś kolory 3 Zielona Fantazja, zaprojektowany przez  Bernadettę i 6 Roziskrzone Niebo, zaprojektowany przez Miratell. Dziś zobaczycie w akcji tylko ten pierwszy kolorek i to w sumie w nienajlepszym wydaniu, bo odświeżałam nim na szybko mój dwudniowy mani, wykonany lakierem 8 Mint Sorbet. Te dwa odcienie zieleni bardzo ładnie mi się zgrały ;)


Tak wyglądają moje nowe nabytki. Zielona fantazja, to dość intensywna, ale nie neonowa (na moje szczęście) ciepła zieleń. Mogłabym ją porównać do koloru zielonego groszku. Roziskrzone Niebo to podobno fiolet opalizujący nieco na niebiesko - jak jest w rzeczywistości, zweryfikuję jutro, bo przed wieczornym wyjściem zamierzam wykonać imprezkowe mani przy pomocy tego lakieru i mojego nowego lakieru Delia Las Vegas :)





A tak prezentuje się mój niezbyt wybitny mani (wybaczcie, że taki odświeżany i nie jakiś bardzo staranny, ale chciałam Wam pokazać tą zieleń, poza tym te lakiery robią straszne smugi, więc zrobienie ładnego mani nie jest w ich przypadku takie proste, przynajmniej na szybko). Dwie warstwy zielonego lakieru nie dały pełnego krycia na lakierze miętowym, no i znowu pojawił się problem smug. Jeśli chodzi o poprzednie mani, wykonane w zupełności lakierem Mint Sorbet, to po 2 dniach pojawiły się odpryski, mimo użycie bazy i top coat'u, ale to jest akurat normalne przy moich paznociach - sukcesem jest, gdy jakiś lakier wytrzyma na nich 3 dni...


Myślę, że za cenę 5,99 zł za 8,5 ml te lakiery są warte wypróbowania. Trochę długo schną, ale z tym poradzi sobie przyspieszacz wysychania, no i radziłabym też użyć top coat. Mnie denerwuje w nich kiepskie krycie (choć podobno ten fiolet jest bardziej kryjący) i smużenie. Trwałość według mnie jest przeciętna. Ja kupiłam te lakiery w zasadzie ze względu na piękne wiosenne kolory, bo wyprawiam w tym miesiącu trochę moich starych lakierów w świat, niektóre z kolei mi się pokończyły, więc uznałam że mój mini lakierowy zbiorek potrzebuje pewnego odświeżenia, w związku ze zmianą pory roku.

Co sądzicie o tym kolorku? miałyście już do czynienia z tymi lakierami? :)


środa, 6 marca 2013

Blogerskie lakiery Wibo Nail Obsession: 7 Blue Lake i 8 Mint Sorbet

Hej :)

Dzisiaj przedstawiam Wam dwa lakiery z kolekcji Wibo Nail Obsession, projektowanej przez blogerki. Z 10 dostępnych kolorów wybrałam właśnie te 2 - 7 Blue Lake i 8 Mint Sorbet. Ten pierwszy jest bardzo popularny i zapragnęłam go odkąd tylko zobaczyłam na na YouTube. Trochę się nabiegałam po Rossmannach, zanim udało mi się go upolować ;) No i przy okazji wpadła mi w oko miętka nr 8 i również wylądowała w koszyku. Fajnie wygląda w buteleczce jeszcze bardzo popularny lakier Oleski nr 9 Peach and Cream, ale mam już kilka takich kolorów i mimo że w buteleczkach mi się podobają, moje paznokcie nie prezentują się zbyt dobrze w takich kolorach. Ciemnych lub wyrazistych kolorów lakierów mam sporo, więc koniec końców zdecydowałam się na dwie jasne pastele, fajne na nadchodzącą wiosnę ;)

Żeby nie przedłużać, przejdźmy do prezentacji :)

7 Blue Lake





Zaprojektowała go Gosia. W buteleczce lakier wygląda na taki blado-błękitny z odrobiną szarości, opalizujący jakby na ciemniejszy niebieski. W praktyce na moich paznokciach wygląda na jasny turkus i jest zupełnie kremowy, bez drobinek, czy efektu kameleona. Kolorek jest więc bardzo wiosenny.


8 Mint Sorbet





Zarojektowała go Siouxie. W buteleczce jest to mocno rozbielona ciepła zieleń ze srebrnymi drobinkami świecącymi na niebiesko. Na moich paznokciach kolor jest bardzo zbliżony do tego w butelce - faktycznie rozbielona ciepła zieleń, tylko drobinki są niemal niewidoczne, ich efekt widać jedynie z bardzo bliska, a z daleka lakier wygląda na kremowy. Również bardzo ciekawy wiosennykolorek.
EDIT: W dziennym świetle jednak widać drobinki, które iskrzą na niebiesko. Są jednak bardzo subtelne.

Moja opinia:
Lakiery te są trudne w aplikacji - nakładałam 3-4 cienkie warstwy, a i tak nie osiągnęłam pełnego krycia - leciutkie prześwity pozostały. W dodatku pędzelek zostawia straszne smugi, choć może być to wina lakieru akurat, albo i tego, że to jasne kolory, które zwykle są trudniejsze w obsłudze. Lakiery baaardzo długo zasychają, więc generalnie przydałby się przyspieszacz wysychania. Nie zaszkodzi też dobry top coat. Wykończenie lakierów jest dość przyjemne, ale żelowym bym go nie nazwała. Trudno wypowiedzieć mi się na temat trwałości - lakier niebieski trzymał mi się na paznokciach, dopóki nie wsiadłam do samochodu dzień po pomalowaniu - nie wiedzieć czemu jazda samochodem zawsze niszczy mój manicure - nie wiem jak ja to robię :P Ale dopóki nie usiadłam za kierownicą lakier wyglądał bardzo dobrze. Ten zielony mam na pazurkach pierwszy dzień, więc też się jeszcze na temat jego trwałości nie wypowiem - za kilka dni dam Wam znać co i jak :)
EDIT: Po 2 dniach noszenia lakieru pojawiły się lekkie odpryski przy końcówkach paznokci, co w przypadku moich paznokci jest normalnym wynikiem, więc póki co trwałość oceniam jako przeciętną.

Lakiery te dostępne są w Rossmannie w cenie 5,99 zł za 8,5 ml.

Wrzucam tę namiastkę recenzji tak szybko, bo wiem że te lakiery szybko znikają z półek sklepowych. więc ta notka być może ułatwi podjęcie decyzji którejś z Was. Moim zdaniem są ciężkie w obsłudze, ale te kolory tak mi się spodobały, że stwierdziłam, że warte są grzechu i zostaną ze mną na dłużej :) Co prawda niebieski okazał się bardziej żywy niż w butelce, więc nadal poszukuję idealnego lakieru szaro-błękitnego na wiosnę, ale ten Wibo Nail Obsession na tyle mi się spodobał, że również chętnie będę go używać, bo nie miałam pojęcia, że tak bardzo będą mi pasować paznokcie w kolorze jasnego turkusu :)

Jesteście zainteresowane tą serią lakierów? A może już jakieś kupiłyście? Koniecznie się pochwalcie :)


wtorek, 5 marca 2013

Wibo Extreme Lashes Volume Mascara

Hej :)

Ameryki nie odkryję pisząc Wam tutaj o dobrym i tanim tuszu Wibo Extreme Lashes, bo sporo informacji o nim można znaleźć w blogosferze. No ale jeśli mimo tego jesteście ciekawe mojej opinii, zapraszam do laktury :)


Maskara mieści się w różowym, plastikowym opakowaniu, wyglądającym, nie oszukujmy się, tanio, któremu do wrażenia luksusu daleko. Na pewno nie jest to najładniej opakowany tusz do rzęs z jakim miałam do czynienia ;) Za 8 ml tuszu płacimy 9,29 zł w Rossmannie, a w promocji wychodzi jeszcze taniej - ja skorzystałam z opustu - 40% na kolorówkę i zapłaciłam za niego ok. 5,60 zł (niezły deal :D).


Szczoteczka ma spiralny, raczej tradycyjny kształt i jest naprawdę duża. Prawdę mówiąc nie przepadam za takimi, ale z tą w końcu się polubiłam, mimo że na początku jej wielkość mnie przerażała :D

A taki efekt tusz daje na rzęsach:

Rzęsy bez tuszu:



Rzęsy wytuszowane dwoma warstwami tuszu:




Tusz daje na rzęsach kolor głębokiej czerni. Subtelnie pogrubia rzęsy - jest to efekt pożądany przeze mnie w makijażu dziennym. Być może na kimś kto ma gęstsze rzęsy, wyglądałby bardziej spektakularnie niż na mojej marniźnie, ale cóż poradzić - z pustego nawet Salomon nie naleje :D Nie skleja rzęs. Efekt jest ładniejszy, gdy przed wytuszowaniem użyjemy zalotki, ale według mnie nie jest to dobre rozwiązanie na co dzień, dla rzęs oczywiście ;)

Tusz jest dość trwały, jednak czasem potrafi się lekko osypać. Teraz (3 miesiące po otwarciu) zaczął już wysychać, więc czasami robi lekkie grudki na rzęsach, ale na szczęście łatwo je wyczesać. Nie wiem czy zawsze tusz wysycha po 3 miesiącach - mam wrażenie, że mój mógł być otwierany już wcześniej przez jakieś wścibskie klientki. nie wiem jak w Waszych Rossmannach, ale w moim kosmetyki kolorowe nie mają folii ochronnych, dlatego nigdy nie mam pewności czy ktoś ich przypadkiem nie macał, zanim je kupiłam :(

A wracając do tematu tuszu, efekt moim zdaniem jest przyjemny. Na żywo wygląda bardziej spektakularnie niż na zdjęciach, ale też bez przesady, bo rzęsy w końcu mam marne. Polecam go do stosowania na co dzień, zwłaszcza gdy będziecie mieć słabszy finansowo miesiąc, będzie jak znalazł :)

Ocena: 4/5

W ogóle może jeszcze tego nie wiecie, ale jestem maniaczką testowania tuszy, szczególnie niskopółkowych, bo wiem, że można wśród nich znaleźć prawdziwe perełki. Na razie mam jeszcze zapas tuszy, ale planuję jeszcze zakup różowej wersji Miss Sporty, Essence I Love Extreme i jakieś tusze Eveline (najlepiej 5 D, ale w Toruniu na razie go nie widziałam). No i aktualnie mam na stanie jeszcze Max Factor 2000 Calorie, którego otworzę pewnie jeszcze w tym miesiącu i mam jeszcze w planie zakup Loreal Milion Lashes. Jeśli znacie jeszcze jakiś wart uwagi tusz niskopółkowy lub średniopółkowy, jestem otwarta na propozycje :) 

Miałyście ten słynny tusz Wibo? Co o nim myślicie? :)