Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

Grudniowo-styczniowe denko

Hej :)

Dziś zapraszam Was na mój Projekt Denko z ostatnich 2 miesięcy. Nie wiem dlaczego, ale tym razem nie mogłam się go doczekać (może dlatego, że miałam już karton pełen pustych opakowań, których wypadałoby się już pozbyć :P). Zresztą lubię denkowe posty u siebie i u innych, bo pozwalają one poznać opinię użytkowniczki o danym kosmetyku po jego całkowitym zużyciu. Poza tym nie wszystkie kosmetyki, przynajmniej u mnie, dorobiły się osobnych recenzji, więc w postach z denkiem możecie zobaczyć wszystko co przechodzi przez moją kosmetyczkę. No ale już kończę filozofowanie i przechodzę do rzeczy ;)

Legenda:
kupię ponownie
być może kupię ponownie
nie kupię ponownie


Włosy


W kategorii włosowej niewiele mam do pokazania, ponieważ ostatnio ciągle dostaję coś nowego do testów i mam problem ze zużyciem poprzednich kosmetyków, skoro często otwieram coś nowego. W zużyciu szamponu Schauma Fresh it Up pomógł mi w końcu mój ukochany ;) Oboje bardzo polubiliśmy się z tym szamponem i z pewnością do niego wrócimy po zużyciu zapasów. A recenzja pojawi się w ciągu kilku dni. Zużyłam też suchy szampon Taft Stylist's Selection, który razem z resztą nowości Schwarzkopf zrecenzuję na dniach.

sobota, 12 października 2013

Garść recenzji kosmetyków do pielęgnacji ciała firmy Joanna

Hej :)

Dawno nie było tu żadnych recenzji tej marki. Niektóre kosmetyki Joanny uwielbiam, nieliczne są mi obojętne, a w całej mojej karierze testowania tej marki trafił mi się jeden bubel, który wyrządził skórze mojej głowy krzywdę. Dzisiaj jednak nie będzie o włosach, a o pielęgnacji ciała. Jakiś czas temu pani, która jest przedstawicielem firmy Joanna, zwróciła się do mnie w propozycją współpracy. Zgodziłam się, bo chciałam sobie przypomnieć jak bardzo lubię niektóre produkty tej marki. W pierwszej paczce dostałam balsam do ciała Z Apteczki Babuni w wersji odżywczej, płyn do higieny intymnej, również z tej serii, w wariancie nagietkowym oraz krem do stóp i krem do rąk. Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawowały przez ostatnie 4 tygodnie, zapraszam do czytania :)





środa, 21 sierpnia 2013

Kosmetyki do depilacji Joanna Sensual: żel do golenia i balsam po depilacji

Hej :)

Dzisiaj przychodzę do Was z obiecaną jakiś czas temu recenzją moich dwóch ulubieńców marki Joanna, a są nimi żel do golenia i balsam do depilacji z linii Sensual. Jeżeli jesteście ciekawe czym zadowoliły moją wymagającą skórę, zapraszam do czytania :)


niedziela, 23 czerwca 2013

Żel pod prysznic Joanna Sweet Fantasy Kokos

Hej :)

Dzisiaj parę słów o produkcie, który bardzo mnie zawiódł, czyli żelu pod prysznic Joanna Sweet Fantasy o zapachu kokosowym.


Kupiłam go jeszcze zimą, kiedy miałam wielką fazę na kokosowy zapach. W Biedronce zapłaciłam za niego 5,99 zł. Niestety nie jest wart tej ceny - za te pieniądze jestem w stanie kupić coś dużo lepszego.


Jedyne co mi się w tym żelu podoba to opakowanie - przezroczysta butelka z nadrukiem. Bardzo ładnie wygląda na półce łazienkowej. Do tego ma praktyczną pompkę, która się nie zacina.

Jeśli chodzi o sam żel, to jest on dość rzadki, ale niezbyt lejący się. Zapach jest sztuczny, dla mnie pachnie jak stare wiórki kokosowe z dodatkiem chemii :/ Szkoda, bo liczyłam na zapach słodkiego kokosa - taki lubię najbardziej. Żel słabo się pieni. Zapach ie utrzymuje się na skórze po wyjściu spod prysznica. A najgorsze w nim jest to, że strasznie wysusza mi skórę! Myślałam, że może ta skóra jest taka sucha po przeprowadzce do mieszkania, gdzie jest bardziej suche powietrze, ale postanowiłam przeprowadzić eksperyment i zmienić żel pod prysznic. Problem ze skórą wysuszoną na wiór i swędzącą przeszedł jak ręką odjął!

Wysuszanie skóry przesądziło ostatecznie o tym, że nie kupię tego żelu ponownie i nie zdecyduję się na zakup innego żelu z tej serii. Aktualnie używam go jako mydła do rąk, bo nie lubię marnotrawstwa. Na szczęście w roli mydła do rąk się sprawdza.

Gdybyście kiedyś widziały ten żel na półce promocyjnej w Biedronce, stanowczo Wam go odradzam. Idźcie lepiej do Rossmanna po Isanę Med z olejkiem pomarańczowym - cena podobna, a wyjdziecie na tym dużo lepiej.

Szkoda, że po raz kolejny Joanna mnie zawiodła. Widocznie spośród ich produktów warte uwagi są tylko farby do włosów i seria Z Apteczki Babuni...

Ocena: 1/5

Używałyście żeli pod prysznic Joanny? A może preferujecie inne żele za niewielkie pieniądze?


sobota, 5 stycznia 2013

Regenerujący balsam do ciała Joanna Z Apteczki Natury z ekstraktem z bzu i olejem ze słodkich migdałów

Witajcie :)

Co tak tu spokojnie dzisiaj? Pewnie dlatego że tak późno zamieszczam post ;) Mam nadzieję, że odwiedzin będzie więcej, bo wczoraj kupiłam bardzo fajne nagrody do konkursu, który chcę dla Was zorganizować za to, że ze mną jesteście i chciałabym zacząć go jak najszybciej. Widzę też parę nowych subskrybcji, co bardzo mnie cieszy :)

Przejdźmy do tematu dzisiejszego posta. Będzie nim balsam do ciała regenerujący Joanna Z Apteczki Babuni do skóry bardzo suchej z ekstraktem z bzu i olejem ze słodkich migdałów. 

Przepraszam, że butelka na zdjęciu jest tak zmartretowana, ale wynika to z tego, że balsam już mi się kończy i muszę zdejmować pompkę i wyciskać z butelki resztki kosmetyku.
Balsam zakupiłam w okolicach sierpnia, więc z małymi przerwami używam go dość długo. Przetestowałam go w warunkach letnich, jesiennych i zimowych, więc jestem w stanie Wam napisać w jakiej porze roku sprawdza się najlepiej.

Mój wybór padł właśnie na ten kosmetyk, ponieważ mam skórę suchą i cenię sobie niektóre kosmetyki Joanny. Do tego uwielbiam zapach bzu (w zasadzie to był chyba decydujący czynnik :P). No i dorwałam go w promocji - 8,99 zł za 500 ml, ale normalnie kosztuje ok. 12 zł, więc również niewiele jak na tak dużą pojemność.

Obietnice producenta:
 - doskonała regeneracja całego ciała
 - poprawa jędrności i elastyczności skóry
 - jedwabistość i miękkość w dotyku.

Opakowanie: Biała spora butla, z wygodną pompką. Przez rozmiar nie zamierałam całego opakowania w podróże, ale zdarzało mi się wycisnąć kilkanaście pompek do mniejszego słoiczka po innym kosmetyku, więc jak ktoś ma ochotę zabrać ten kosmetyk w podróż, a nie lubi dźwigać, to dla chcącego nic trudnego ;)

Jedyny problem związany z tym opakowaniem jest taki, że ciężko wydobyć ze środka resztki kosmetyku - ja aktualnie wykręcam pompkę i wygrzebuję palcami i rurką od pompki resztki ze ścianek, a gdy to przestanie działać, będę musiała po prostu rozciąć butlę. No ale taki już urok balsamów w buteleczkach. Choć dopóki balsam nie zaczyna się kończyć, korzystanie z pompki jest bardzo wygodne, no i nie musimy grzebać w środku paluchem i przenosić do kosmetyku masę zarazków. Czyli, jak zwykle, kij ma dwa końce ;)

Konsystencja, barwa, zapach: Balsam jest dość rzadki, ale też nie wylewa się z dłoni, co mi odpowiada. Ma białe zabarwienie. Zapach jest obłędny - pachnie jak prawdziwe kwiaty bzu kwitnące na drzewie, uwielbiam go! Nie wyczuwam natomiast tych słodkich migdałów, ale to mi nie przeszkadza. Czytałam jednak opinię, że niektóre dziewczyny mają już dosyć tego zapachu po dwóch czy trzech miesiącach, staje się on nudny. U mnie tak nie było, ale to może dlatego, że uwielbiam zapach bzu i fajnie jest go poczuć na sobie nawet w listopadzie czy grudniu.

Moja opinia:
Balsam faktycznie nawilża, ale dla mnie to nawilżenie nie jest wystarczające. W miarę mi odpowiadało jedynie w miesiącach letnich. Gdy było chłodniej, miejsca ciała, które najbardziej mi się wysuszają musiałam dodatkowo natrzeć odrobiną olejku Alterra. Więc dla skóry bardzo suchej moim zdaniem ten balsam będzie odpowiedni tylko latem. Być może na chłodniejsze miesiące ma po prostu za lekką konsystencję. Myślę, że dziewczyny, które nie mają skóry tak suchej jak moja, mogą próbować po niego sięgać nawet w chłodniejsze miesiące. Choć na zimę jednak polecałabym coś bardziej treściwego. Ja jednak nawet teraz używam go od czasu do czasu, bo jestem uzależniona od jego zapachu i wtedy po prostu muszę jeszcze na niektóre partie skóry użyć wspomagająco olejku do masażu. Poza tym chciałabym już go zdenkować, żeby zrobić trochę więcej miejsca na półkach na inne nowości do pielęgnacji ciała ;)

Podsumowując:
 + wspaniały zapach prawdziwego bzu
 + wygodne opakowanie z pompką
 + świetny do nawilżania na lato
 + niska cena za dużą pojemność
 + dostępny w większości drogerii
 + odpowiedni dla większości cer, gdyż ma lekką konsystencję

 - duża pojemność - trzeba przelewać balsam do mniejszych pojemniczków, by zabrać go w podróż (to w sumie niewielki minus)
 - niewystarczająco nawilża skórę bardzo suchą, daje radę jedynie latem
 - gdy zbliża się do dna, ciężko wydobyć z opakowania resztki kosmetyku

Ocena: 4/5 - jest to kosmetyk fajny na lato :)

Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe, że wrócę do niego bliżej lata, bo uwielbiam jego zapach, a latem nawilżenie jakie daje, jest dla mnie dość zadowalające.

Miałyście do czynienia z balsamami do ciała Joanny? A może Wy również polubiłyście serię o zapachu bzu? :)