Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2014

Jak uratowałam połamaną paletę cieni Sleek Au Naturel?

Hej :)

Dziś krótko o tym jaki ratunek przyniosłam mojej palecie Sleek Au Naturel. W ulubieńcach grudnia pokazywałam Wam co ją spotkało:


Jak widać, paleta pękła na zawiasach i nie dało się z tym już nic zrobić (w końcu jak ratować pęknięty chiński plastik?). Leżała tak sobie biedaczka na mojej toaletce przez miesiąc (przykryta oczywiście, by cienie się nie kurzyły), aż wpadłam na pomysł co z tym fantem zrobić.

niedziela, 12 stycznia 2014

Ulubieńcy grudnia

Hej :)

Przychodzę do Was z niespodzianką, czyli ulubieńcami grudnia, których miałam opublikować za kilka dni. Z powodu bólu kolana i tak muszę siedzieć na tyłku, więc nudzę się przed laptopem, to i znalazłam trochę czasu i weny, żeby wrzucić ulubieńców grudnia już dziś. Ciekawych zapraszam do lektury :)



Podkład Bourjois Flower Perfection - fajnie kryje, jednocześnie wyglądając na mojej twarzy bardzo naturalnie. Trafił nawet do ulubieńców roku 2013 (KLIK).

Puder kompaktowy Sephora nr 25 medium - używam go do konturowania twarzy, kiedy moja skóra jest bardzo jasna i chcę osiągnąć subtelny, naturalny efekt. Pisałam o nim też w ulubieńcach listopada (KLIK).

Róż Ladycode nr 1 - czyli róż produkowany przez Bell dla Biedronki. Ja określiłabym ten kolor jako taki frozen berry, przybrudzony róż, nieco chłodny, który bardzo naturalnie wygląda na twarzy jesienią i zimą. Świetnie współgra zarówno z pomadkami w kolorze cielistego różu, jak i fuksjowymi. O nim również pisałam w ulubieńcach listopada (KLIK).


piątek, 6 grudnia 2013

Ulubieńcy listopada

Hej :)

Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami listopada. Strasznie szybko zleciał ten miesiąc i był dla mnie bardzo intensywny, a także przyniósł ze sobą wiele ważnych życiowych decyzji i wiele zmian. Na dbanie o urodę prawdę mówiąc miałam w minionym miesiącu niewiele czasu, nawet ze 2 tygodnie, jeśli nie dłużej, chadzałam po świecie bez makijażu i straszyłam ludzi :P No ale jakaś garstka ulubieńców się nazbierała i o dziwo przeważają produkty do makijażu. Po prostu jak już się malowałam to stawiałam ciągle na kilka produktów, które dobrze mi się sprawdzały ;) Jeżeli jesteście ciekawe co to było, zapraszam do przeczytania mojego krótkiego podsumowania :)

piątek, 5 lipca 2013

Paleta cieni Sleek Snapshots

Ahoj, Nocne Marki!

Mam nadzieję, że jeszcze nie wszyscy poszli spać - w końcu zaczyna się weekend ;) Dziś będzie recenzja paletki Sleek Snapshots, gdyż niedawno uświadomiłam sobie, że jeszcze jej nie zamieszczałam, a posiadam tą paletkę od 7 miesięcy. Przynajmniej mam pewność, że zdążyłam ją dobrze przetestować ;) Myślę zresztą, że to dobry moment na recenzję tych cieni, ponieważ niedawno zaczęły się wakacje, więc używanie takich kolorowych paletek teraz jest jak najbardziej wskazane ;) Więcej moich przemyśleń na temat tej paletki, zwłaszcza zestawienia kolorystycznego, znajdziecie w dalszej części recenzji.

środa, 12 czerwca 2013

Paleta róży Sleek Sweet Cheeks z kolekcji Candy Collection: swatche

Hej :)

Dziś popołudniu dotarła do mnie paletka róży Sleek Sweet Cheeks, która weszła do sprzedaży w ubiegłym tygodniu i do której wzdychałam, gdy tylko się dowiedziałam o tej limitowance. Już musiałam ją oczywiście obmacać (kremowy róż został już nawet wypróbowany na moich policzkach) i dochodzę do wniosku, że kolory są jeszcze bardziej boskie niż przypuszczałam :D

Na razie wrzucam Wam tylko swatche, bo posiadam tą paletkę dopiero od kilku godzin, więc trudno mi napisać coś więcej, ale recenzji możecie się spodziewać za jakiś (mam nadzieję niezbyt długi) czas.

Jakie słodkie opakowanie! :D

piątek, 7 czerwca 2013

Podwyżka cen Sleek w Polsce

Hej :)

Tak tylko informacyjnie przyszłam dzisiaj do Was (siedzę w poprawkach pracy licencjackiej i nie mam weny na wrzucanie na bloga czegoś bardziej merytorycznego). Dla wielu z Was mam niemiłą wiadomość. Od poniedziałku będzie miała miejsce podwyżka cen Sleek w Polsce. Producent będzie narzucał polskim sprzedawcom odgórne ceny kosmetyków Sleek. W zasadzie można było się tego prędzej czy później spodziewać, skoro Sleek jest u nas taki popularny. Z drugiej strony podwyżka nie jest tragiczna - nowa cena paletek to 37,50 zł/szt., a trójek róży 47,90 zł/szt. Nie wiem jak ukształtują się ceny pozostałych kosmetyków Sleek. Informację znalazłam na fanpage sklepu Cocolita (w którym można już nabyć paletkę cieni i paletkę róży z kolekcji I-Candy).

Co myślicie o polityce cenowej Sleek? Ja mam mieszane uczucia - nie wiem czy do końca w porządku jest taki dyktat cen. Dobra - na Zachodzie dziewczyny płacą więcej, tylko u nich Sleek jest dostępny stacjonarnie i mogą chociaż testery pomacać, a my tak trochę kota w worku kupujemy - mogliby to wziąć od uwagę. Z drugiej strony widzę po najnowszej paletce w moim zbiorku (Lagoon), że Sleek stale podnosi nie tylko ceny, ale i jakość i w zasadzie głównie dzięki temu nie burzę się jakoś na kolejną podwyżkę cen. Mogę płacić więcej, jeżeli podwyżki cen będą szły w parze z jakością.

Zachęcam Was do dyskusji w komentarzach :)


niedziela, 28 kwietnia 2013

Makijaż w barwach ziemi

Hej :)

Tym razem przychodzę do Was z makijażem w nieco mniej radosnych i nie tak lekkich kolorach. Chcąc nadal wyciągać jak najwięcej kombinacji z palety cieni Sleek Lagoon, zdecydowałam się na połączenie karmelowego brązu i szmaragdu. Jeżeli jesteście ciekawe jak wyszło, zapraszam do dalszej części notki :)





Użyte kolory:
  • Reflection (perłowy liliowy róż) - jako cień bazowy, który całkowicie zakryłam następnymi cieniami
  • Sea Shell (perłowy karmelowy brąz) - na ruchomej powiece i pomieszany z Emerald na dolnej powiece
  • Emerald (perłowa szmaragdowa zieleń) - w załamaniu i na niewielkiej części ruchomej powieki oraz na dolnej powiece pomieszany z Sea Shell (nakładałam je osobno - najpierw Emerald, a potem roztarłam go Sea Shell)
  • Black Pearl (perłowa czerń - jestem w niej zakochana) - do przyciemnienia zewnętrznego kącika i załamania oraz roztarcia kreski zrobionej żelowym eyelinerem
  • Sand Dollar (perłowe żółte złoto) - w wewnętrznym kąciku.


Pozostałe kosmetyki:
  • Pharmaceris F, Delikatny fluid intensywnie kryjący, Ivory 01
  • transparentny puder mineralny Jadwiga
  • mineralne duo brązujące Alverde
  • kredka do brwi Catrice, 020
  • eyeliner w żelu Maybelline Lasting Drama Eyestudio, 01 Black
  • maskara Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume, Black
  • kredka Catrice, 010 Ultra Black
  • szminka Avon Ultra Colour Rich, Pout.
Nie wyszło oczywiście idealnie, ale chyba robię postępy ;) Jak Wam się podoba taka propozycja makijażu? Przyznaję, że zieleń jest trudnym kolorem w makijażu, bo podkreśla zaczerwienienia oka, a blendowanie jej z ciepłym brązem nie ułatwia sprawy. Pozdrawiam ciepło.


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Palety cieni Sleek Lagoon i Technic Ultra Violet - swatch'e

Hej :)

Wrzucam obiecane swatch'e obu zakupionych przeze mnie ostatnio palet cieni, czyli Sleek Lagoon i Technic Ultra Violet. Jako bonus dorzucę jeszcze porównanie cieni z palety Lagoon z niektórymi cieniami z innych palet Sleeka, żebyśmy się mogły przekonać czy naprawdę tak mało oryginalna jes ta paleta i dużo cieni się w niej powtarza - spotkałam się z takimi opiniami o niej.

Najpierw Technic UV, bo nad nią nie będę się specjalnie rozwodzić. Jeszcze nie miałam okazji jej używać, więc nie wiem czy w akcji te cienie będą mi odpowiadać. Pierwsze wrażenie jest natomiast bardzo pozytywne - piękne fiolety, bardzo dobrze napigmentowane o wykończeniu subtelnej perły i to wszystko w cenie 10,90 zł - no żyć, nie umierać :D Zresztą same spójrzcie:




Cienie w paletce trochę się osypują, ale przy swatch'owaniu już nie było tego problemu - były takie aksamitne. Naprawdę nieźle jak na chińską produkcję za śmieszne pieniądze. Zobaczymy jeszcze jak paleta będzie sprawować się w akcji - pewnie będę miała okazję się o tym przekonać dopiero po powrocie do Torunia.

Przejdźmy do Sleek Lagoon, w której zakochałam się, odkąd wzięłam ją do ręki :)


Nie wiem jakim cudem na pierwszą fotkę nie załapała się czerń i czerwień - gapa ze mnie :P No ale to zdjęcie najbardziej realistycznie oddaje kolory pozostałych cieni, więc je wrzuciłam. Czerwień i czerń widać dobrze na następnym zdjęciu.




No i porównanie kilku cieni, które rzekomo mają się powtarzać:


Po lewej: Sassea z Lagoon. Po prawej: Huuming Birg z Snapshots.
Moim zdaniem faktycznie identyczne, jeśli chodzi o kolor. Różnią się nieco konsystencją - ten z Lagoon jest nieco twardszy przez co trochę trudniej się go nabiera o trudniej uzyskać odpowiednią intensywność, ale jest to naprawdę subtelna różnica.


Po lewej: Pink Jewel z Lagoon. Po prawej: Gateau z Oh So Special.
Specjalnie wrzucam aż 3 fotki, żeby lepiej pokazać różnicę, bo w końcu oba cienie to duochromy.
Są trochę podobne, ale na pewno nie są takie same.
Pink Jewel jest ciemniejszy i ma bardziej intensywny i bardziej ciepły odcień różu. Gateau natomiast mocniej odbija światło na złoto i jest to nieco chłodniejszy odcień złota.
Tak więc podobne, ale nie takie same.


Po lewej: Sea Shell z Lagoon. Po prawej: Gift Basket z Oh So Special.
Tu nie muszę chyba opisywać różnicy ;)
Myślę, że fajnie mieć 2 podobne, ale jednak różne cienie i te dwa powyżej mogą stworzyć zgrany duet w makijażach w których chcemy użyć kilka odcieni tego samego koloru. Przydaje się to na przykład przy smoky.


Po lewej: Oyster z Lagoon. Po prawej: Martini ze Snapshots.
Tutaj różnica jest minimalna - Oyster jest idealnie śnieżno-biały, a Martini to zwykła biel, już nieco ciemniejsza niż ta śnieżna. Różnica naprawdę subtelna, więc można pokusić się o stwierdzenie że to taki sam kolor.

Zestawiałam jeszcze kilka innych kolorów w ten sposób, ale tam już różnica wyraźnie biła po oczach, więc nie ma sensu się nad tym tutaj rozwodzić. Moim zdaniem paletka ta generalnie ma kolory inne niż są w pozostałych - powtarzają się tylko 2 kolory, a reszta jest inna lub nieco podobna do kolorów z poprzednich paletek. Ja nic nie mam do podobnych kolorów, bo jak już pisałam, przydaje się to często do ładnego roztarcia, czy tworzenia efektu trójwymiarowości. Ale nie wszyscy lubią mieć mnóstwo podobnych kolorów, więc takie osoby faktycznie muszą przemyśleć zakup Lagoon, jeżeli posiadają już kilka (kilkanaśnie) starszych paletek.

Lubicie mieć dużo podobnych kolorów cieni? :)


sobota, 13 kwietnia 2013

Makijaż pastelowy na wiosnę (Sleek Lagoon)

Hej :)

Dopiero wczoraj dostałam w swoje łapki paletę Sleek Lagoon a już obudziła we mnie tyle inspiracji. Poniżej przedstawiam makijaż kolorowy, ale jednocześnie dość delikatny, bo w pastelowej tonacji. Są to niesamowicie wiosenne kolory. Makijaż ten spokojnie nadaje się na co dzień - ja wyszłam w nim na obiad do restauracji, a potem na zakupy i nikt się na mnie dziwnie nie patrzył. Pewnie dlatego, że mimo kolorów jest on dość delikatny. Nie przedłużając, przedstawiam moje wypociny :)






Użyte kolory:
  • Reflection - jako cień bazowy
  • Sand Dollar - w wewnętrznym kąciku
  • Pink Jewel - ruchoma powieka i środek dolnej powieki
  • Night Sky - zewnętrzny kącik, zewnętrzna część dolnej powieki i odrobina w załamaniu
  • Emerald - od załamania ku górze.

Pozostałe kosmetyki:
  • Podkład Pharmaceris Intensywnie kryjący fluid, Ivory 01
  • Puder mineralny Jadwiga
  • Mineralne duo brązujące Alverde
  • Róż mineralny Annabelle Minerals, Nude
  • Rozświetlacz The Balm Marry Lou Manizer
  • Korektor w płynie Collection 2000, 1 Fair
  • Kredka do brwi Catrice, 020 Date With Ash-ton
  • Baza pod cienie Kobo
  • Kredka Catrice Kohl Kajal, 040 White
  • Eyeliner w pisaku Maybelline Master Precise
  • Maskara Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume, Black
  • Szminka Avon Ultra Colour Rich, Pout (wykończenie satynowe).
Lubicie takie delikatne, wiosenne makijaże z odrobiną koloru? Jaki makijaż najczęściej nosicie wiosną? :)

P.S.: Jutro lub w poniedziałek pojawi się notka ze swatchami palety Sleek Lagoon i Technic Ultra Violet.


piątek, 12 kwietnia 2013

Makijaż z nową paletą Sleek - czyżby laguna? :D

Witajcie :)

Zgodnie z obietnicą wrzucam makijaż wykonany dziś paletą Sleek Lagoon. Bardzo się cieszę, że ją kupiłam, bo ma naprawdę piękne kolory i jest bardzo wiosenna. Czuję, że się zaprzyjaźnimy :)



A oto zmalowany na szybko makijaż, zatem nie jest jakiś skomplikowany, czy wybitny. Chciałam po prostu wstępnie przetestować jak pracuje się z tymi cieniami.  Żeby trochę podnieść poprzeczkę tym cieniom w pokazanym niżej makijażu nie używałam bazy pod cienie - jedynie delikatnie przypudrowałam powieki.





Użyte cienie:
  • Reflection - w wewnętrznych kącikach
  • Sassea - na środku ruchomej powieki
  • Underworld - w zewnętrznych kącikach i na środku dolnej powieki
  • Emerald - w załamaniu powieki i w zewnętrznym kąciku dolnej powieki (pomieszany nieco z Underworld)
  • Oyster (perłowa biel) - odrobina w wewnętrznych kącikach i nieco pod łukiem brwiowym w celu rozświetlenia.


Pozostałe kosmetyki:
  • Podkład Intensywnie kryjący Pharmaceris, Ivory 01
  • Puder mineralny Jadwiga do cery tłustej i mieszanej
  • Róż Revlon Matte, 02 Blushing Berry
  • Korektor pod oczy w płynie Collection 2000, 01 Fair
  • Eyeliner w pisaku Maybelline Master Precise
  • Tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume, Black
  • Kredka do brwi Catrice, 020 Date With Ash-ton
  • Błyszczyk Essence Stay With Me, 07 Kiss Kiss Kiss.
Starałam się zmalować coś wiosennego, co kojarzy się w dodatku z nazwą paletki. Mam nadzieję, że chociaż trochę mi wyszło :D

Jak Wam się podoba Sleek Lagoon w akcji? Skusiłyście się na nią, planujecie się skusić, czy w ogóle do Was nie przemawia?


A miał być odwyk zakupowy...

Hej :)

Miał być odwyk zakupowy, a jak zwykle wyszło inaczej. Muszę wreszcie zacząć się hamować, bo moje konto krwawi, a ja już nie mam gdzie tego wszystkiego trzymać. Część zakupów była potrzebna (raczej mniejsza część), a część była spowodowana moim chciejstwem. No ale zaspokoiłam sporą część moich zachcianek, więc raczej nie będę już szaleć. W tym miesiącu planuję na pewno zakup perfum Avon Only Imagine, bo moje konsultantka skusiła mnie próbką - pachnie tak pięknie, że nie mogę sobie darować tych perfum ;) No ale dość paplaniny nie na temat - spójrzcie na zakupy i dajcie znać czy miałyście te rzeczy i jak Wam się sprawdziły, czy może planujecie ich zakup. Może coś ciekawego podpatrzycie, choć moje zakupy rzadko są jakieś oryginalne.

Wszystkie zakupy dotarły do mnie wczoraj i dzisiaj, więc... masakra :P

Kolorówka


Tym razem zacznę od kolorówki. Może dlatego, że na nią poszło więcej kasy :P Większość rzeczy, które widzicie na zdjęciu powyżej to zakupy z Minti Shop, które dostarczył opryskliwy kurier z K-Ex (chyba nie będę się już więcej decydować na usługi tej firmy kurierskiej, bo już kilka razy miałam z nimi przeboje).


Na pierwszy rzut niech pójdą kosmetyki i akcesoria E.L.F. Mamy tu bibułki matujące (7,90 zł), lateksowe gąbeczki do makijażu (8,90 zł, akurat mi się skończyły jakiś czas temu, a bywają przydatne, zwłaszcza do rozprowadzania korektora pod oczami) i mgiełka do utrwalania makijażu (18,90 zł za 60 ml). Mgiełka w zasadzie nie utrwala makijażu i wiedziałam o tym, gdy ją kupowałam. Chciałam po prostu mieć kosmetyk stapiający wszystkie warstwy makijażu, by wyglądał jak druga skóra i miał bardziej naturalne wykończenie. Ta mgiełka ma dobre opinie na KWC portalu Wizaż i ma dość przyjazny skład, więc postanowiłam wypróbować jako tańszą alternatywę dla mgiełek The Body Shop czy MAC, żeby zobaczyć czy tego typu kosmetyk w ogóle będzie się u mnie sprawdzał. Wszystkie te rzeczy kupiłam w Minti Shopie.


Tutaj mamy dwa maleństwa, które bardzo cieszą oko, a mianowicie paleta 12 perłowych cieni Technic Ultra Violet (10,90 zł), którą kupiłam z braku sensownej oferty fioletów u Sleek'a. Obok jest paleta cieni Sleek z limitowanki Aqua, o wdzięcznej nazwie Lagoon (32,90 zł). Początkowo zdjęcia tej palety mnie nie zachwycały, ale gdy zobaczyłam swatche na blogach, stwierdziłam że musi być moja :) Za parę minut pojawi się notka z pierwszym makijażem, jaki wykonałam tą paletą (w przeciągu kilku minut zresztą), więc jeżeli chcecie zobaczyć jak paleta spisuje się w akcji, zajrzyjcie do kolejnego posta. Jako ciekawostkę dodam, że wykonywałam ten makijaż bez użycia bazy pod cienie.
Obie paletki również kupiłam w Minti Shop.


No i ostatnie zakupy makijażowe z Minti Shop'u, czyli pędzle Hakuro. Tym razem padło na H76 (16,40 zł), H79 (16,40 zł) i H15 (33,90 zł). Najbardziej cieszę się chyba z H79, bo brakowało mi porządnego pędzla do rozcierania cieni.


Na koniec zakupy z Hebe i Avon. Kupiłam podkład Pharmaceris Intensywnie Kryjący w odcieniu Ivory 01 (33,90 zł). Potrzebowałam jakiegoś podkładu w płynie, który dobrze rozprowadza się palcami, bo ostatnio często wyjeżdżam i mam już dosyć targania ze sobą całego arsenału pędzli na kilkudniowe wyjazdy, gdzie zwykle nawet brakuje mi czasu i ochoty na codzienne mycie pędzli do podkładu. Następnym zakupem z Hebe jest błyszczyk Essence Stay With Me w kolorze 02 My Favourite Milkshake (8,99 zł). Mam już 4 błyszczyki z tej serii, więc wkrótce będzie recenzja. Z katalogu Avonu nr 5/2013 zamówiłam żelową kredkę Supershock w kolorze Flash (14,99 zł). Jest całkiem fajnym rozświetlaczem, niestety okazała się zbyt perłowa na linię wodną, a szkoda, bo jest bardzo trwała.


Pielęgnacja


Pielęgnacji jest trochę mniej i tutaj znalazły się rzeczy potrzebne i trochę zapasów.


Pielęgnacja twarzy: Lirene peeling enzymatyczny z wyciągiem z owoców (2,49 zł), maseczka do twarzy Avon Planet Spa Chiński Żen-szeń (10,99 zł), Lirene peeling enzymatyczny delikatnie złuszczający (16,99 zł) i BeBeauty Normalizujący żel-peeling oczyszczający do skóry mieszanej i tłustej (4,99 zł).

Jak widać, bardzo tu peelingowo, a to dlatego że intensywnie walczę ostatnio z trądzikiem i mam piekielny problem z suchymi skórkami - doba nie minie od pozbycia się poprzednich i już mam masę kolejnych. Z tego powodu wolałam się uzbroić w arsenał peelingów, żeby w zależności od stanu mojej twarzy dobrać jej coś odpowiedniego. Na pewno codziennie chcę używać żelu BeBeauty, a mocniejsze peelingi lepiej używać max. 2, ewentualnie 3 razy w tygodniu.

Też tak macie, że jak wkręcicie sobie jakiś element pielęgnacji, to musicie mieć do tego od razu mnóstwo różnych kosmetyków? Ja tak mam i nie wiem czy to normalne :P Wcześniej była faza na włosy, na mocno nawilżające mazidła do ciała, a teraz na peelingi do twarzy...


Tutaj różne różności, czyli: zdobyczny peeling do ciała BeBeauty w wariancie borówkowym (capnęłam ostatnią sztukę :D koszt 7,99 zł w Biedronce), cążki do paznokci Avon (3,99 zł), żel do powiek Flos Lek ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem (6,99 zł) i uniwersalny balsam Avon Naturals Brzoskwinia i Bawełna (ok. 6-7 zł).


Robiąc zakupy w Minti Shop postanowiłam się zaopatrzyć w zapasik suchych szamponów Batiste. Szczególnie przypadł mi do gustu Medium & Brunette, więc dokupiłam kolejne duże opakowanie. Wzięłam też na wypróbowanie miniaturę zapachu Cherry, bo może się przydać na wyjazdy. Szkoda, że Batiste nie produkuje w wersjach mini szamponu Medium - przy pozostałych muszę się trochę nagimnastykować, by nie było widać u nasady włosów jasnych śladów.

Powiedzcie mi, że nie jest jeszcze tak źle z moimi zakupami kosmetycznymi, proszę :P W sumie nie ma co się dołować, tylko trzeba się brać za zużywanie, żeby nic się nie marnowało ;)

Trzymajcie się ciepło - w końcu idzie wiosna :)


sobota, 6 kwietnia 2013

Paleta cieni Sleek Au Naturel

Hej :)

No wow - odkrycie robię z tą paletką. Wszyscy pewnie już ją znają, a ja tu nagle wyskakuję z kolejną recenzją jak Filip z konopi. Będąc jednak fanką palet Sleeka nie mogłam sobie odpuścić recenzji i tego egzemplarza, zwłaszcza że to już klasyk. Jeżeli jesteście ciekawe moich trzech groszy w tym temacie, zapraszam do dalszej lektury :)


Paletę kupiłam w sklepie internetowym wizazysci.pl. Naprawdę szkoda, że kosmetyki Sleek nie są u nas dostępne w sklepach stacjonarnych. Bez problemu natomiast można je dostać w praktycznie każdym internetowym sklepie z kosmetykami. Za swoją sztukę zapłaciłam 32,90 zł. Mimo że Sleek podniósł ceny, kupno tych cieni nadal jest opłacalne, bo trudno znaleźć inną markę, w której kupimy 12 cieni (1,1 g każdy) całkiem przyzwoitej jakości do 35 zł. Fakt, że dochodzi jeszcze cena wysyłki, ale ja zawsze zamawiam albo dwie paletki, albo paletkę plus kilka pędzli, czy co tam sobie w chwili zakupów umyślę. 

Co prawda data ważności cieni to 12 miesięcy od otwarcia, ale ja bym się tym zbytnio nie przejmowała, bo producenci zawsze podają datę z dużą górką, więc w praktyce są zdatne do użytku przez przynajmniej 18 miesięcy. Jeżeli będziemy je trzymać z dala od wilgoci i innych niesprzyjających warunków, jeszcze bardziej przedłużymy ich żywotność. Cień jest tak naprawdę przeterminowany, gdy zmieni się jego zapach, kolor, konsystencja, pogorszy się pigmentacja. Trzeba je zatem obserwować.


Cienie mieszczą się w czarnej, schludnej kasetce, która w środku ma duże lusterko, bardzo przydatne w podróży i nie tylko. Paleta zamykana jest na zatrzask. Niestety zauważyłam, że zatrzaski tych nowszych paletek szybko się wyrabiają - tak się stało u mnie w przypadku paletki Darks i Oh So Special. Z tego powodu muszę opasać te paletki gumką recepturką, gdy chcę je gdzieś transportować, bo mogą łatwo się otworzyć. Z zatrzaskiem palety Au Naturell jeszcze nic takiego się nie stało, ale ona nie była jeszcze aż tak dużo używane jak dwie wspomniane przed chwilą paletki, więc obawiam się, że z czasem i w tym przypadku zatrzask za mocno się wyrobi. Nie mam natomiast takiego problemy z paletą Paraguaya, mimo że swego czasu katowałam ją niemiłosiernie. A Paraguaya ma przecież to stare opakowanie z dużym napisem i w tym opakowaniu zatrzask wygląda inaczej i jest mocniejszy. Może i trochę trudniej otworzyć przez to tą paletę, ale przynajmniej nie mam obawy, że zatrzask wyrobi się w ciągu kilku miesięcy używania, jak miało to miejsce w przypadku Darks czy OSS.


Dość już filozofowania o opakowaniu, bo najważniejsza jest przecież jego zawartość :)

Opiszę pokrótce poszczególne kolory:
NOUGAT - według mnie jest to matowa biel, nie aż tak śnieżnobiała jak biel w palecie Darks, ale wciąż biel - nie dostrzegam tu żadnych kremowych czy innych kolorystycznych tonów. Pigmentacja nie powala, ale efekt można stopniować. Ładnie rozjaśnia wewnętrzny kącik i łuk brwiowy, choć w roli rozświetlacza nie sprawdzi się u ciemniejszych karnacji.

NUBUCK - matowa jasna szarość. Bez bazy ma kiepską pigmentację, z bazą jest już dużo lepiej, ale nadal szału nie ma. Najczęściej używam ją w załamaniu powieki, ale generalnie jakoś nie bardzo mi się podoba ten kolor na moich oczach (pewnie dlatego, że mam szaro-zieloną tęczówkę).

CAPPUCCINO - bardzo ładny matowy beżyk (aczkolwiek ładniejszy jest w OSS). Całkiem fajny jako cień bazowy, ale najbardziej lubię go stosować w szybkich dziennych makijażach do podkreślania załamania, gdyż mam głęboko osadzone oczy i mocne podkreślanie załamania jest u mnie niewskazane. Ten kolor również ma słabą pigmentację, jeżeli użyjemy go bez bazy.

HONEYCOMB - matowa, jasna wanilia. Rzadko używam takich kolorów, choć przy niektórych bardziej kolorowych makijażach zdarza mi się stosować ten cień do rozcierania, czy jako bazowy na ruchomej powiece, albo w wewnętrznym kąciku. U ciemnych karnacji może się sprawdzić jako matowy rozświetlacz. Bez bazy ma kiepską pigmentację.

TOAST - matowa, jasna, pastelowa pomarańczka, taka morelowa. Bardzo mi się podoba i znalazła u mnie wiele zastosowań. Tutaj pigmentacja jest całkiem sensowna, jak na jasny matowy cień.

TAUPE - chyba najbardziej osławiony cień w całej palecie. Również przychylam się do opinii, że jest wspaniały. Jest to perłowe, szampańskie złoto. Świetny na całą powiekę, czy jako rozświetlacz w wewnętrznych kącikach. Kolor piękny, taki trójwymiarowy.

CONKER - perłowy, ciepły brąz, dość ciemny. Świetny do smokey, do przyciemniania załamania, do zewnętrznego kącika, na dolną powiekę, do kreski - co kto lubi ;)

MOSS - zieleń khaki o wykończeniu między perłą a satyną - nie jest to typowa sleekowa perła, tutaj odbicie światła jest bardzo subtelne. Kolor jest naprawdę bardzo ładny i ma wiele zastosowań.

BARK - chłodny, matowy, średni brąz. Dziewczynom z ciemnymi włosami może służyć do zaznaczania brwi. U mnie sprawdza się w roli delikatnej dziennej kreski, ale ma też wiele innych zastosowań - w końcu ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia ;)

MINERAL EARTH - perłowy, chłodny, dość ciemny brąz. Faktycznie kojarzy się z ziemią. Piękny kolor, który znowu ma mnóstwo zastosowań.

REGAL - podobno każda paleta Sleek ma jakiegoś bubla. I to jest właśnie bubel w Au Naturell. Matowa brązo-śliwka, chłodna, dość ciemna, którą naprawdę trudno się pracuje, bo cień ten jest mega tępy. no twardy jak skała - nawet ze zrobieniem swatch'a miałam ogromny problem, bo palcem nie da się go ruszyć - musiałam dłuższą chwilę skrobać po nim sztywnym pędzelkiem języczkowym do cieni, by móc go trochę nabrać na rękę. Makabra - nie mam ochoty się ciągle tak bawić, więc w ogóle tego cienia nie używam. Może mój egzemplarz jest jakiś wadliwy... Oświećcie mnie :)

NOIR - sklasyczna, sleekowa, matowa czerń, bardzo mocno napigmentowana, wręcz smolista. Trzeba uważać przy aplikacji, bo ten cień jako jedyny w palecie dość mocno się osypuje.

A tutaj macie swatche:


Trwałość trudno mi ocenić, bo zawsze noszę te cienie na bazie.

Podsumowując:
Generalnie cienie są całkiem fajne. Ale mają też wady - jasne maty koniecznie trzeba nakładać na bazę, by uzyskać sensowną pigmentację. Trochę się też osypują, ale nie jest to jakieś uciążliwe. Wybitnym osypywaniem cechuje się matowa czerń. Najbardziej polubiłam się z ciemnymi i perłowymi cieniami. Te jasne maty na bazie wyglądają w porządku, ale nie mają tego czegoś ;) W wielu makijażach znajdują jednak zastosowanie, więc jestem nawet na tak. Perłowe cienie pokochałam za pigmentację. Totalnym bublem okazał się cień Regal, który jest tępy i z tego powodu trudno go nałożyć i uzyskać sensowną pigmentację.

Paleta ta zawiera neutralne, uniwersalne kolory, dlatego jest moją naczelną paletką wyjazdową - jestem w stanie wykonać nią makijaże dzienne i wieczorowe, praktycznie na każdą okazję. Nie przyda się natomiast fankom kolorów, bo tego tutaj nie uświadczymy. Brakuje mi w niej jeszcze jakiś pośrednich odcieni, bo mamy tu głównie cienie typowo jasne i typowo ciemne. No ale to już zakrawa na czepianie się ;)

Ocena: 4/5

Macie tą paletę? A może wolicie inne palety Sleek, albo w ogóle nie lubicie ich cieni? :)




Recenzja została napisana dla serwisu dobry-salon.pl: