niedziela, 30 czerwca 2013

Ulubieńcy czerwca

Hej :)

Dziś ostatni dzień miesiąca, więc nadszedł czas na ulubieńców. Sporo kosmetyków z poprzednich ulubieńców się u mnie powtarza, więc żeby Was nie zanudzać, postanowiłam że zrobię podział i na początku notki zamieszczę listę ulubieńców z poprzedniego miesiąca, którzy powtórzyli się u mnie w czerwcu. Jeżeli któregoś z nich nie kojarzycie, odsyłam do notki z ulubieńcami maja, która znajduje się TUTAJ.



Lista ulubieńców opisywanych w maju


Szampon Babydream - osobna recenzja TUTAJ.
Duet szampon i maseczka do włosów L'Biotica Biovax Naturalne Oleje - recenzja za kilka dni.
Żel miceralny do mycia twarzy BeBeauty - osobna recenzja była we wczorajszym poście.
Peeling szafirowy Yoskine.
Płyn dwufazowy do demakijażu Bielenda Bawełna.
Lekki krem nagietkowy Sylveco.
Korektor Collection 2000 1 Fair - recenzja na dniach.
Kredka do brwi Catrice, 020 Date With Ash-ton - również recenzja na dniach (wiem, że od dawna ją Wam obiecuję, raz już nawet zrobiłam zdjęcia, ale światło było kiepskie i za bardzo nie wyszły :/).
Lakier do paznokci Joko Colour Of Luxury J169 Perfect Blue - recenzja na dniach.


piątek, 28 czerwca 2013

Lakier Essie nr 11: Not Just A Pretty Face

Hej :)

Z racji tego, że pozazdrościłam ostatnio obronionym kolegom i koleżankom, postanowiłam przysiąść trochę do magisterki i do końca przyszłego tygodnia napisać pierwszy rozdział. W związku z tym dzisiaj taki szybki post (zwłaszcza że wyjeżdżam na weekend i muszę jeszcze napisać coś dla Was na jutro i pojutrze, co by Was za mocno nie zaniedbywać :D).

Przedstawiam Wam zatem lakier do paznokci Essie nr 11 Not Just A Pretty Face. Zakupiłam go ponad miesiąc temu i byłam wtedy oczarowana tym kolorem, gdyż liczyłam na dobrze kryjący nudowo-różowy lakier. Czy spełnił moje oczekiwania? Zobaczcie w dalszej części posta ;)



czwartek, 27 czerwca 2013

Szampon Babydream - mój HIT!

Hej :)

Trochę ostatnio zaniedbuję bloga, ale wszystko przez to, że sporo się u mnie dzieje. Przez ostatnie 2 tygodnie uczęszczałam na praktyki do sądu (jutro już ostatni dzień, chociaż trochę szkoda, bo dopiero zaczęłam się rozkręcać a to już koniec :P). Jednocześnie robiłam ostatnie poprawki w pracy licencjackiej. Do tego poszukuję jakiejś sensownej pracy, najlepiej w wyuczonym zawodzie (chociaż zdaję sobie sprawę, że takowa nieprędko może się trafić, no ale warto walczyć o spełnienie marzeń), więc piszę listy motywacyjne, kompletuję dokumenty itp. Przygotowuję się jeszcze do ostatnich zaliczeń na moim licencjackim kierunku - jeszcze tylko zostało mi zaległe zaliczenie z angielskiego :D No i muszę wreszcie wziąć się za moją pracę magisterską, którą i tak będę bronić z przedłużenia (niestety nie jestem jakimś Supermenem i dla mnie wolontariat, praktyki, kurs prawa jazy i dwa kierunki są niemożliwe do pogodzenia z napisaniem dwóch prac dyplomowych w ciągu roku, więc na początek skupiłam się na licencjacie, a magisterkę napiszę na jesień). Nie wiem po co Wam to wszystko piszę - po musiałam chyba po prostu to z siebie wyrzucić. Trochę mi żal aż takiego poślizgu z tą magisterką, jak widzę że większość moich znajomych już jest po obronie i chwali się zdjęciami na Facebook'u.



To tyle z mojego marudzenia. A teraz czas na recenzję mojego KWC, czyli szamponu Babydream. Pierwszy raz miałam z nim styczność rok temu. Zakupiłam go wtedy z myślą o praniu pędzli. Sprawdzał się w tym świetnie. Jest bardzo delikatny, nie wysusza włosia, a przy tym dobrze je dopiera. Aktualnie nadal go używam, ale jedynie do mycia pędzli z włosia naturalnego - do syntetyków wystarcza mydełko Protex (które naturalne włosie może wysuszać), więc szkoda mi marnować mojego ukochanego szamponu (który ostatnio podrożał) do prania wszystkich pędzli.

Szersze zastosowanie szampon ten znalazł u mnie od stycznia, czyli od momentu, kiedy przestawiłam się na łagodniejszą pielęgnację włosów. Stosowałam go wówczas tylko do zmywania olejów z włosów, gdyż zależało mi, by używać do tego celu szamponu, który dobrze domywa, a jednocześnie nie zawiera silikonów, SLS, SLES i innych badziewi w składzie. Tutaj szampon również sprawdził się znakomicie.

Długo bałam się używać go do codziennej pielęgnacji włosów. Wydawało mi się, że skoro to szampon dla dzieci, do tego bez silikonów, to na pewno zrobi z moich włosów siano. Mniej więcej w lutym lub marcu coś mnie jednak podkusiło i zaryzykowałam. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Włosy są dobrze domyte, delikatne, mniej się plączą i nie ma efektu siana. Jednak moje włosy są na tyle suche, że zwykle przy co drugim myciu (czasem nawet częściej) jako pierwszy aplikuję na włosy Babydream, a po spłukaniu go nakładam jeszcze jakiś nawilżający szampon L'Biotica Biovax. W efekcie włosy nie są tak oklapnięte, jak w przypadku użycia samego Biovaxu, a dzięki Biovaxowi właśnie są dobrze nawilżone i dociążone. Szampony te stanowią więc u mnie świetny duet.

Dla ciekawych zamieszczam skład szamponu Babydream:


Co do spraw technicznych, to opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka (uwielbiam te wytłoczone motylki :D) - niebieskie, proste i o to chodzi ;) Zakrętka otwiera się na klik. Z zaworka nic nie wycieka i nie rozlewa się po całej klapce nakrętki, no chyba, że naciśniemy butelkę w celu wydobycia szamponu.



Sam szampon ma odpowiednią konsystencję, delikatny i neutralny zapach. Niestety nie pieni się zbyt dobrze, co wpływa na obniżenie jego wydajności i to jest w zasadzie jego jedyny minus. Jedna butelka tego szamponu wystarcza mi na około miesiąc (a używam go aktualnie do mycia niektórych pędzli i do codziennej pielęgnacji włosów).

Cena: 4,99 zł/250 ml w Rossmannie

Ocena: 4,5/5 (obniżam ocenę za wydajność poniżej przeciętnej)

Lubicie kosmetyki Babydream lub kosmetyki dla dzieci innych marek? Miałyście styczność z tym szamponem? :)


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Przypominajka

Hej Dziewczyny :)

Przypominam Wam o konkursie na moim blogu, który trwa do 5 lipca. Szczegóły znajdziecie TUTAJ.


niedziela, 23 czerwca 2013

Olejek do ciała Alterra Migdał i Papaja

Witajcie :)

Wczoraj już wspomniałam Wam, że chyba mam sklerozę :P Jednak nie jest to już hipoteza, bo zapomniałam o tym, że w projekcie denko obiecałam Wam recenzję olejku do ciała Alterra Migdał i Papaja ;) Chyba zacznę sobie zapisywać w notatkach na pulpicie co mam w pierwszej kolejności recenzować... No ale już bez owijania w bawełnę. Przedstawiam Wam mojego ulubieńca, który skończył mi się prawie miesiąc temu, czyli olejek do ciała Alterra, który znajduje u mnie szerokie zastosowanie. Jeżeli jesteście ciekawe kolejnej w blogosferze recenzji tego olejku, zapraszam po czytania :)

Żel pod prysznic Joanna Sweet Fantasy Kokos

Hej :)

Dzisiaj parę słów o produkcie, który bardzo mnie zawiódł, czyli żelu pod prysznic Joanna Sweet Fantasy o zapachu kokosowym.


Kupiłam go jeszcze zimą, kiedy miałam wielką fazę na kokosowy zapach. W Biedronce zapłaciłam za niego 5,99 zł. Niestety nie jest wart tej ceny - za te pieniądze jestem w stanie kupić coś dużo lepszego.


Jedyne co mi się w tym żelu podoba to opakowanie - przezroczysta butelka z nadrukiem. Bardzo ładnie wygląda na półce łazienkowej. Do tego ma praktyczną pompkę, która się nie zacina.

Jeśli chodzi o sam żel, to jest on dość rzadki, ale niezbyt lejący się. Zapach jest sztuczny, dla mnie pachnie jak stare wiórki kokosowe z dodatkiem chemii :/ Szkoda, bo liczyłam na zapach słodkiego kokosa - taki lubię najbardziej. Żel słabo się pieni. Zapach ie utrzymuje się na skórze po wyjściu spod prysznica. A najgorsze w nim jest to, że strasznie wysusza mi skórę! Myślałam, że może ta skóra jest taka sucha po przeprowadzce do mieszkania, gdzie jest bardziej suche powietrze, ale postanowiłam przeprowadzić eksperyment i zmienić żel pod prysznic. Problem ze skórą wysuszoną na wiór i swędzącą przeszedł jak ręką odjął!

Wysuszanie skóry przesądziło ostatecznie o tym, że nie kupię tego żelu ponownie i nie zdecyduję się na zakup innego żelu z tej serii. Aktualnie używam go jako mydła do rąk, bo nie lubię marnotrawstwa. Na szczęście w roli mydła do rąk się sprawdza.

Gdybyście kiedyś widziały ten żel na półce promocyjnej w Biedronce, stanowczo Wam go odradzam. Idźcie lepiej do Rossmanna po Isanę Med z olejkiem pomarańczowym - cena podobna, a wyjdziecie na tym dużo lepiej.

Szkoda, że po raz kolejny Joanna mnie zawiodła. Widocznie spośród ich produktów warte uwagi są tylko farby do włosów i seria Z Apteczki Babuni...

Ocena: 1/5

Używałyście żeli pod prysznic Joanny? A może preferujecie inne żele za niewielkie pieniądze?