czwartek, 4 lipca 2013

Szampon i maska do włosów L'Biotica Biovax Naturalne Oleje

Hej :)

Dajcie mi jakiegoś kopa, bo mam od paru dni blogowego lenia ;) Nawet zdjęć nie chce mi się robić ani obrabiać. A największego lenia mam w kwestii pisania. Może dlatego, że niedawno napisałam pracę licencjacką, a kilka dni temu wzięłam się wreszcie za pracę magisterską, którą planuję obronić w listopadzie. Większość zapału pisarskiego ładuję w moje prace dyplomowe i blog troszkę na tym cierpi. Przy okazji uprzedzam Was, że w ciągu najbliższych może nawet około 3 miesięcy wpisy mogą pojawiać się tutaj trochę rzadziej, ponieważ szukam pracy na etat, którą będę musiała pogodzić z pisaniem magisterki. Nie ma lekko, ale mimo tego postaram się, żeby dość często coś się tutaj pojawiało, zwłaszcza że blog jest dla mnie przyjemną odskocznią od codziennych obowiązków :) Trzymajcie zatem kciuki i za bloga i za pracę i za magisterkę - chyba chcę za dużo ludzkiej życzliwości na raz :P

A teraz przejdźmy do tematu posta, bo coś przydługie te moje off-top'y ostatnio, a weny pisarskiej musi wystarczyć jeszcze na recenzję ;) Jeżeli interesuje Was nowość L'Biotica Biovax, czyli seria z naturalnymi olejami, z której posiadam chyba wszystkie kosmetyki, to zapraszam do dalszej części notki, bo dzisiaj recenzuję pierwsze dwa cudeńka z tej linii.


Seria Naturalne Oleje jest dedykowana dla włosów potrzebujących regeneracji (więc myślę, że moje farbowane włosy wiecznie przesuszone i sianowate spokojnie się tutaj kwalifikują). Kosmetyki te mają w składzie olej arganowy, olek makadamia i olej kokosowy. W tej notce przedstawiam Wam szerzej szampon i maskę. Posiadam jeszcze eliksir, ale używam go znacznie krócej niż całej reszty, więc opiszę go innym razem.

Seria ta jest pakowana w brązowe kartony ze złotymi napisami, o takie:


Konkurs "Zaispiruj Avenindrę" - jeszcze tylko 1 dzień


Hej Dziewczyny :)

Przypominam Wam o konkursie na moim blogu, który trwa do jutra do północy. Szczegóły znajdziecie TUTAJ.


poniedziałek, 1 lipca 2013

Zdenkowani w czerwcu

Hej :)

Nadszedł początek nowego miesiąca, więc żeby tradycji stało się zadość, wrzucam projekt "Denko" :) Nie macie pojęcia jak szybko zleciał mi czerwiec - pewnie dlatego, że ciągle byłam bardzo zajęta (niestety w lipcu raczej się to nie zmieni). Co do denka to, jak na mnie, w czerwcu było ono mistrzowskie. Pojęcia nie mam jak to się stało, że nie mając na nic czasu zużyłam aż tyle kosmetyków (chociaż wiem, że z przodowniczkami zużyć i tak nie mam się co równać :P). Może to przez to, że ostatnio robię mało kosmetycznych zakupów, jak na siebie oczywiście. Od dwudziestu dni praktykuję odwyk zakupowy i myślę, że przedłużę do przynajmniej do końca lipca, więc liczę na to że w przyszłym miesiącu bilans zakupy-zużycia będzie jeszcze bardziej wyrównany. No ale dość już bredzenia - przejdźmy do pokazu zdenkowanych :)

Dopiero po przerzuceniu zdjęć na komputer zauważyłam, że przy tej ilości różnych opakowań tło wychodzi na straszliwie pstrokate. Mam nadzieję, że tym razem mi to wybaczycie i obiecuję więcej takiego błędu nie popełniać ;)
Wprowadzam też pewną "innowację" w moich denkowych postach - na zielono będę zaznaczać nazwy produktów, do których na pewno wrócę, na pomarańczowo te, do których być może wrócę i na czerwono te, do których nie wrócę (ależ jestem innowacyjna :P).

niedziela, 30 czerwca 2013

Ulubieńcy czerwca

Hej :)

Dziś ostatni dzień miesiąca, więc nadszedł czas na ulubieńców. Sporo kosmetyków z poprzednich ulubieńców się u mnie powtarza, więc żeby Was nie zanudzać, postanowiłam że zrobię podział i na początku notki zamieszczę listę ulubieńców z poprzedniego miesiąca, którzy powtórzyli się u mnie w czerwcu. Jeżeli któregoś z nich nie kojarzycie, odsyłam do notki z ulubieńcami maja, która znajduje się TUTAJ.



Lista ulubieńców opisywanych w maju


Szampon Babydream - osobna recenzja TUTAJ.
Duet szampon i maseczka do włosów L'Biotica Biovax Naturalne Oleje - recenzja za kilka dni.
Żel miceralny do mycia twarzy BeBeauty - osobna recenzja była we wczorajszym poście.
Peeling szafirowy Yoskine.
Płyn dwufazowy do demakijażu Bielenda Bawełna.
Lekki krem nagietkowy Sylveco.
Korektor Collection 2000 1 Fair - recenzja na dniach.
Kredka do brwi Catrice, 020 Date With Ash-ton - również recenzja na dniach (wiem, że od dawna ją Wam obiecuję, raz już nawet zrobiłam zdjęcia, ale światło było kiepskie i za bardzo nie wyszły :/).
Lakier do paznokci Joko Colour Of Luxury J169 Perfect Blue - recenzja na dniach.


piątek, 28 czerwca 2013

Lakier Essie nr 11: Not Just A Pretty Face

Hej :)

Z racji tego, że pozazdrościłam ostatnio obronionym kolegom i koleżankom, postanowiłam przysiąść trochę do magisterki i do końca przyszłego tygodnia napisać pierwszy rozdział. W związku z tym dzisiaj taki szybki post (zwłaszcza że wyjeżdżam na weekend i muszę jeszcze napisać coś dla Was na jutro i pojutrze, co by Was za mocno nie zaniedbywać :D).

Przedstawiam Wam zatem lakier do paznokci Essie nr 11 Not Just A Pretty Face. Zakupiłam go ponad miesiąc temu i byłam wtedy oczarowana tym kolorem, gdyż liczyłam na dobrze kryjący nudowo-różowy lakier. Czy spełnił moje oczekiwania? Zobaczcie w dalszej części posta ;)



czwartek, 27 czerwca 2013

Szampon Babydream - mój HIT!

Hej :)

Trochę ostatnio zaniedbuję bloga, ale wszystko przez to, że sporo się u mnie dzieje. Przez ostatnie 2 tygodnie uczęszczałam na praktyki do sądu (jutro już ostatni dzień, chociaż trochę szkoda, bo dopiero zaczęłam się rozkręcać a to już koniec :P). Jednocześnie robiłam ostatnie poprawki w pracy licencjackiej. Do tego poszukuję jakiejś sensownej pracy, najlepiej w wyuczonym zawodzie (chociaż zdaję sobie sprawę, że takowa nieprędko może się trafić, no ale warto walczyć o spełnienie marzeń), więc piszę listy motywacyjne, kompletuję dokumenty itp. Przygotowuję się jeszcze do ostatnich zaliczeń na moim licencjackim kierunku - jeszcze tylko zostało mi zaległe zaliczenie z angielskiego :D No i muszę wreszcie wziąć się za moją pracę magisterską, którą i tak będę bronić z przedłużenia (niestety nie jestem jakimś Supermenem i dla mnie wolontariat, praktyki, kurs prawa jazy i dwa kierunki są niemożliwe do pogodzenia z napisaniem dwóch prac dyplomowych w ciągu roku, więc na początek skupiłam się na licencjacie, a magisterkę napiszę na jesień). Nie wiem po co Wam to wszystko piszę - po musiałam chyba po prostu to z siebie wyrzucić. Trochę mi żal aż takiego poślizgu z tą magisterką, jak widzę że większość moich znajomych już jest po obronie i chwali się zdjęciami na Facebook'u.



To tyle z mojego marudzenia. A teraz czas na recenzję mojego KWC, czyli szamponu Babydream. Pierwszy raz miałam z nim styczność rok temu. Zakupiłam go wtedy z myślą o praniu pędzli. Sprawdzał się w tym świetnie. Jest bardzo delikatny, nie wysusza włosia, a przy tym dobrze je dopiera. Aktualnie nadal go używam, ale jedynie do mycia pędzli z włosia naturalnego - do syntetyków wystarcza mydełko Protex (które naturalne włosie może wysuszać), więc szkoda mi marnować mojego ukochanego szamponu (który ostatnio podrożał) do prania wszystkich pędzli.

Szersze zastosowanie szampon ten znalazł u mnie od stycznia, czyli od momentu, kiedy przestawiłam się na łagodniejszą pielęgnację włosów. Stosowałam go wówczas tylko do zmywania olejów z włosów, gdyż zależało mi, by używać do tego celu szamponu, który dobrze domywa, a jednocześnie nie zawiera silikonów, SLS, SLES i innych badziewi w składzie. Tutaj szampon również sprawdził się znakomicie.

Długo bałam się używać go do codziennej pielęgnacji włosów. Wydawało mi się, że skoro to szampon dla dzieci, do tego bez silikonów, to na pewno zrobi z moich włosów siano. Mniej więcej w lutym lub marcu coś mnie jednak podkusiło i zaryzykowałam. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Włosy są dobrze domyte, delikatne, mniej się plączą i nie ma efektu siana. Jednak moje włosy są na tyle suche, że zwykle przy co drugim myciu (czasem nawet częściej) jako pierwszy aplikuję na włosy Babydream, a po spłukaniu go nakładam jeszcze jakiś nawilżający szampon L'Biotica Biovax. W efekcie włosy nie są tak oklapnięte, jak w przypadku użycia samego Biovaxu, a dzięki Biovaxowi właśnie są dobrze nawilżone i dociążone. Szampony te stanowią więc u mnie świetny duet.

Dla ciekawych zamieszczam skład szamponu Babydream:


Co do spraw technicznych, to opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka (uwielbiam te wytłoczone motylki :D) - niebieskie, proste i o to chodzi ;) Zakrętka otwiera się na klik. Z zaworka nic nie wycieka i nie rozlewa się po całej klapce nakrętki, no chyba, że naciśniemy butelkę w celu wydobycia szamponu.



Sam szampon ma odpowiednią konsystencję, delikatny i neutralny zapach. Niestety nie pieni się zbyt dobrze, co wpływa na obniżenie jego wydajności i to jest w zasadzie jego jedyny minus. Jedna butelka tego szamponu wystarcza mi na około miesiąc (a używam go aktualnie do mycia niektórych pędzli i do codziennej pielęgnacji włosów).

Cena: 4,99 zł/250 ml w Rossmannie

Ocena: 4,5/5 (obniżam ocenę za wydajność poniżej przeciętnej)

Lubicie kosmetyki Babydream lub kosmetyki dla dzieci innych marek? Miałyście styczność z tym szamponem? :)