poniedziałek, 17 grudnia 2012

Palety cieni Technic

Witajcie :)

Na fejsbukowym fanpage sklepu Cocolita znalazłam informacje odnośnie pojawienia się w ich asortymencie paletek Technic. Wyglądają one następująco:

Technic Electric Beauty - jest to ich podstawowa paleta 12 cieni. Kolory wyglądają na dość energiczne i intensywne, ale większość osób powinno znaleźć w nich coś dla siebie. Wszystkie kolory są mocno perłowe (widziałam swatche), choć nie jest to jakiś osypujący się brokat (a przynajmniej tak nie wygląda na makijażach Klaudii z bloga Kosmetyczne Remedium, która tę paletę posiada i jest z niej zadowolona).
Pobrano ze strony: http://www.blushcosmetics.com/image/cache/tce027-900x900.jpg

Druga paleta to Technic Electric Beauty Ultra Violet - paleta, która jako jedyna z wydanej trójki diabelnie mnie fascynuje. Posiadam mnóstwo cieni do powiek, głównie Sleeka, ale wciąż czuję niedosyt, jeśli chodzi o fiolety. Palet Sleeka mam już pięć i stwierdziłam, że kupię szóstą tylko, jeśli mnie czymś powalą na kolana, a czymś takim byłaby paletka z dużą ilością fioletów i pochodnych kolorów. Sleekowi się chyba nie spieszy, więc korci mnie ta paleta Technic. Obawiam się  jedynie czy nie za dużo będzie tych perłowych cieni... Choć za cenę 11,90 zł chyba można zaryzykować ;)

Pobrano ze strony: http://www.lovethymakeup.com/assets/x/52180/w265

Jest jeszcze trzecia paleta - Technic Electrix Beauty Metalix. Są to kolory bardziej neutralne, jednak w mocno perłowym wydaniu, więc raczej bym się na nią nie zdecydowała, gdyż mam już sporo takich kolorów. Ale fanki makijaży typu nude w wersji perłowej powinny być zachwycone :)

Pobrano ze strony: http://www.cosmetics4less.net/acatalog/electricmetalic-400.jpg


Jak widać palety Technic przypominają łudząco palety Sleeka. Ciekawa jestem tylko jak wychodzi porównanie jakościowe. Szkoda, że wszystkie cienie w paletach są perłowe. Z drugiej strony za cenę 11,90 zł można kupić chociaż jedną i postetować. Sklep Cocolita ma także sporo innych produktów Technic. Sporo czytałam o ich rozświetlaczu w płynie - tańszy odpowiednik Benefitu, podobno świetnej jakości, więc jego również chcę mieć. Zainteresowały mnie także tinty do policzków tej marki i być może na nie również się skuszę (na razie niewiele wiem na ich temat). Wygląda na to, że skuszę się na małe zamówienie po Świętach ;)

A Wy co myślicie o kosmetykach marki Technic? Miałyście z nimi do czynienia? :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Wymianka

Witajcie :)

Utworzyłam właśnie zakładkę z wymianką. Znajdziecie ją TUTAJ . Wrzuciłam tam rzeczy, które są dobre, ale z różnych powodów (typu znudzenie, odkrycie czegoś lepszego, nietrafiona kolorystyka itp.) używałam ich bardzo mało, a od jakiegoś czasu nie używam wcale. Szkoda, żeby marnowały się u mnie, skoro mogą jeszcze komuś posłużyć.

Na wymiance znalazły się kosmetyki i biżuteria (bo ją też mam w nadmiarowej ilości). Chciałabym się wymieniać głównie na kosmetyki, bo biżuterii naprawdę mam za wiele, ale jeśli wpadnie mi coś w oko, to wezmę i biżuterię ;) Nie pogardzę także fajnymi książkami.

Zapraszam więc do przejrzenia mojej zakładki wymiankowej - być może coś się Wam spodoba :)

Makijaż # 28: Świąteczne smoky w odcieniach zieleni

Witajcie :)

W związku z tym, że Wigilia zbliża się już wielkimi krokami, mam dziś dla Was świąteczne smoky. Wybrałam kolory zieleni, które są modne w tym sezonie, pasują do większości tęczówek i kojarzą mi się z choinką ;) W związku z tym, że zieleń jest trudnym kolorem w makijażu i uwidacznia wszelkie zaczerwienienia postanowiłam ją lekko zrównoważyć odcieniami miedzi i delikatnej pomarańczy. Takie ciepłe perłowe barwy również są bardzo świąteczne. Od razu przepraszam za niepomalowanie reszty twarzy poza oczami, ale dopadło mnie choróbsko i mam powiększone węzły chłonne pod żuchwą, przez co moja twarz nie nadaje się zbytnio do konturowania. Ograniczyłam się więc tylko do odrobiny podkładu. Pod zdjęciami znajdziecie krótki opis poszczególnych kroków.








1. Zaczęłam od zakamuflowania cieni pod oczami (zielenie mogą je dodatkowo podkreślać) i podkreślenia brwi.
2.  Jako bazy użyłam cienia w kremie Catrice w kolorze 060.
3. Na całą ruchomą powiekę naniosłam perłową ciepłą jasną zieleń z paletki Sleek Snapshots.
4. Zewnętrzny kącik i załamanie wycieniowałam oliwkową zielenią z paletki poczwórnych cieni Maybelline Bronze Drama.
5. Zewnętrzny kącik jeszcze mocniej przyciemniłam matową ciemną butelkową zielenią z paletki Sleek Darks. Ten sam cień naniosłam także skośnym pędzelkiem na linię górnych rzęs i delikatnie roztarłam (czego na zdjęciach zapewne nie widać :/).
6. Górne granice cieni roztarłam satynową delikatną pomarańczą z paletki Snapshots.
7. Granice pomarańczy roztarłam z kolei waniliowym cieniem z paletki Sleek Au Naturell.
8. Na 2/3 długości dolnej powieki naniosłam miedziany perłowy cień z paletki Snapshots.
9. W wewnętrzny kącik nałożyłam szampańskie perłowe złoto z paletki Au Naturell.
10. Granice między miedzią i złotem roztarłam satynową delikatną pomarańczą z paletki Snapshots.
11. Łuk brwiowy rozświetliłam białym perłowym cieniem z paletki Snapshots.
12. Rzęsy wytuszowałam dość mocno tuszem Rimmel Extra Super Lash Wow.

Szkoda, że zdjęcia nie oddają w pełni uroku tego makijażu. Mam nadzieję, że propozycja ta przypadła Wam do gustu. Napiszcie co o niej sądzicie :)

sobota, 15 grudnia 2012

Makijaż # 27: Ujarzmienie fioletu

Witajcie :)

Dziś znowu makijaż, tym razem w fioletach. Wykonywałam go chyba we wrześniu, ale zdjęcia gdzieś mi się zawieruszyły i dopiero je odnalazłam.


 Fiolet jest pięknym kolorem, ale dość problematycznym w makijażu oka - nietrudno o osiągnięcie efektu podbitego oka. Żeby tego uniknąć warto łączyć fiolet z pomarańczem lub ciepłym różem. Ja w przedstawionym tutaj makijażu wybrałam ten drugi wariant. W wewnętrznym kąciku umieściłam szampańskie złoto, a dolną powiekę podkreśliłam brązem, by jeszcze bardziej zrównoważyć efekt.




Makijaż ten pasuje praktycznie do wszystkich typów urody. Można go wykorzystać również na nadchodzącego Sylwestra, zwłaszcza gdy nieco go zmodyfikujemy, na przykład bardziej dramatyczną kreską, albo dodamy odrobinę czerni w zewnętrzny kącik i rozetrzemy w płynne przejście z fioletem z górnej i brązem z dolnej powieki.

Co myślicie o takiej propozycji makijażu? Często używacie fioletowych cieni.

Makijaż # 20: Makijaż inspirowany: Jesienny Liść

Witajcie :)

Dziśmam dla Was  makijaż oczu inspirowany widokiem z okna, czyli drzewami pokrytymi kolorowymi liśćmi.

Nie jest on skomplikowany, więc nie zamieszczam tutorialu. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że od niedawna trenuję makijaż dla oczu głęboko osadzonych, gdyż moje takowe są, więc jeśli któraś z Was jest tym zainteresowana, w tym makijażu może podpatrzeć kilka trików.



Widzę, że burza moich czerwonych włosów robi za świetne tło do prezentowania jesiennych makijaży ;D

A przechodząc do tematu: postawiłam na cieniowanie typu ombre - od wewnęrznego kącika: złoto, następnie perłowa żółć, następnie perłowy pomarańcz, następnie ciemny pomarańcz wpadający w czerwień, następnie karmelowy brąz i na końcu, w wewnętrznym kąciku oberżyna. Na dolnej powiece natomiast mamy od wewnętrznego kącika: złoto, ciemny pomarańcz i oberżynę (od zewnętrznego kącika). Żeby nie zepsuć efektu cieniowania, postawiłam na bardzo subtelną kreskę (wykonałam ją czarnym żelowym eyelinerem i roztarłam matowym fioletowym cieniem wpadającym w brąz. Generalnie postawiłam na perłowe cienie, które moim zdaniem są idealne na jesień - fajnie rozświetlają i ożywiają oko.
Twarz wykonturowałam bronzerem. Postawiłam na usta w kolorze nude, opalizującym na nieco złocisty kolor (tutaj w roli głownej mamy szminkę Ultra Colour Rich Avon w kolorze Capuccino.


A co do trików makijażowych dla oka głęboko osadzonego:

  • przede wszystkim starałam się nie przyciemniać zbytnio załamania, żeby nie pogłębiać zagłębienia oka. Skorzystałam z tego, że na ruchomej powiece sporo się dzieje, więc roztarłam tylko w załamaniu beżowym cieniem granice cieni naniesionych na ruchomą powiekę, by uzyskać ładne przejście
  • generalnie osoby z głęboko osadzonym okiem powinny się starać jak najbardziej uwypuklić ruchomą powiekę, by oko wydawało się bardziej wypchnięte go przodu. Należy więc stosować jasne cienie. Ja oczywiście w zwykłym makijażu dziennym staram się tego trzymać. Jednak wiadomo nie od dziś, że czasem lubię zaszaleć. Dlatego w tym makijażu nie wykonałam jasnego cieniowania z uwypukleniem środka powieki jaśniutkim cieniem, przez co oko się trochę schowało. Żeby nie przesadzić, postawiłam więc na niezbyt ciemny makijaż, wykonany perłowymi cieniami, które rozświetlą i uwypuklą ruchomą powiekę.
  • żeby nie zmniejszać przestrzeni ruchomej powieki wykonałam cienką kreskę przy górnej linii rzęs - przy bardziej dramatycznej kresce powieka wydaje się znacznie mniejsza, a oko bardziej zagłębione.
I to by było na tyle.

Co sądzicie o takiej propozycji makijażu? Czy Wy również staracie się korygować makijażem mankamenty budowy Waszego oka i powieki? Ciekawa jestem Waszych opinii :)

Makijaż # 21: Makijaż dzienny z paletką Sleek Oh So Special

Witajcie :)

Dziś makijaż dzienny, taki trochę ciekawszy (jak ktoś mnie śledzi już jakiś czas, to pewnie zdążył zauważyć, że niespecjalnie przepadam za nudziakami). W sumie w dni wolne rzadko mam ochotę na typowe dzienniaki, więc żeby dodać oku trochę "szaleństwa" wykonałam fioletową kreskę przy pomocy pigmentu Kobo w odcieniu Lavender. Jeżeli pominiemy tę kreskę lub wykonamy kreskę w bardziej stonowanym kolorze, będzie to fajny makijaż dzienny do pracy, czy na uczelnię. Będzie świetnie pasować dziewczynom o jasnych oczach i jasnych włosach.

Makijaż prezentuje się tak:



Użyte cienie:
Cieniem bazowym był Pamper, który został nałożony na całą ruchomą i część nieruchomej powieki. Następnie załamanie wycieniowałam cieniem The Mail, który od zewnętrznej strony roztarłam cieniem Bow. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam cień Gateau (wielu z Was jest on już zapewne znany przynajmniej ze słyszenia - jest to piękny liliowo-różowy odcień, opalizujący na złoto; trzeba jednak nałożyć kilka warstw, by uzyskać taki efekt jak u mnie, czyli pełne krycie). W wewnętrznym kąciku użyłam cienia Bow. Większość dolnej powieki pokryłam cieniem Boxed, bliżej środka rozcierając go nieco cieniem The Mail. Cień Boxed użyłam także do podkreślenia brwi.

Pozostałe kosmetyki:

  • podkład mineralny kryjący Annabelle Minerals, Light Beige
  • korektor Rimmel Hide The Blemish, 001 Ivory
  • baza pod cienie Kobo
  • bronzer Elf, Cool
  • pigment Kobo, 406 Lavender
  • maskara Rimmel Extra Super Lash, Curved Brush, 101 Black Black
  • błyszczyk Essence Stay With Me, 05 I like cotton candy.
Jak więc widać cieniowanie oka wykonałam wyłącznie przy pomocy paletki OSS - gdy tylko mam wolne od pracy, staram się testować jej wszelkie możliwości. Tydzień temu wykonałam nią piękny perłowy makijaż wieczorowy w brązach - musiałam te cienie dopełnić jedynie złotym pigmentem Kobo. Ale sama w sobie już ta paletka daje sporo możliwości zarówno na makijaż dzienny i wieczorowy. Jest to klasyk pasujący praktycznie do wszystkich typów urody. Myślę, że jedną paletkę cieni (niekoniecznie firmy Sleek oczywiście) w kolorystyce OSS lub Au Naturell powinna mieć każda z nas, gdyż wyczarujemy nimi makijaż do pracy, jak i makijaż na imprezę na wyjeździe - bez problemu możemy wszędzie wozić ze sobą taką jedną uniwersalną paletkę. Ja po pierwszych eksperymentach z OSS jestem zachwycona cieniami perłowymi, choć wcześniej nie przepadałam za perłami - Sleek naprawdę podniósł jakość swoich cieni (mam porównanie do pereł z Paraguaya, którą mam w starym wydaniu z goferkowym tłoczeniem). Zresztą recenzja tej paletki pojawi się u mnie za jakiś czas, więc nie chcę się teraz zbytnio rozpisywać.

Mam nadzieję, że makijaż przypadł Wam do gustu. Może nawet będzie dla Was inspiracją ;)

Pozdrawiam ciepło :)

piątek, 14 grudnia 2012

Makijaż # 26:Propozycja makijażu oczu na Sylwestra: elegancko w czerni i szampańskim złocie

Witajcie :)

Jako, że Sylwester zbliża się wielkimi krokami i wreszcie znalazłam trochę czasu i weny twórczej na zmalowanie czegoś, przedstawiam Wam moją pierwszą propozycję. Może skorzystacie z niej, jeśli szukacie inspiracji. Makijaż moim zdaniem jest dość prosty w wykonaniu - kluczem do sukcesu jest dokładne roztarcie cieni i płynne przejścia kolorów, jak w makijażu smoky. Pokrótce opiszę jak należy go wykonać, ale gdyby było Wam mało, to dajcie znać w komentarzach - postaram się w najbliższych dniach stworzyć tutorial krok po kroku. Od razu przepraszam za to, że sylwestrowo pomalowane są tylko oczy, ale makijaż niestety był robiony wieczorem, po całym intensywnym dniu i na taki średnio świeży podkład nie chciało mi się za bardzo dokładać kosmetyków do konturowania. Po prostu miałam ochotę na samo smoky. Oczy mogą wydawać się nieco zmęczone, bo ostatnio trochę nie dosypiam.

Chciałam stworzyć delikatny elegancki smoky, powiększający oczy. Jeśli chodzi o kolorystykę, to inspiracją był kolor jasnego chłodnego złota, na punkcie którego mam ostatnio totalnego bzika i często gości on na moich powiekach. Moja obecna mania kolorystyczna wpisuje się zatem w trendy nadchodzącego karnawału, w którym królować mają złote makijaże. Jeżeli jesteście zatem ciekawe jak wygląda złotawo-czarny makijaż wpisujący się w trendy nadchodzącego sezonu, zapraszam do dalszej lektury.



Na zdjęciach może nie jest to zbytnio widoczne (niestety były robione przy sztucznym białym świetle), ale jaśniejszy kolor na ruchomej powiece to naprawdę szampańskie złoto ;) Jeżeli takie połączenie nie przypada Wam do gustu możecie użyć każdego innego koloru. Jeżeli ma być to makijaż powiększający oczy polecam biel, najlepiej perłową.



Makijaż zaczęłam od nałożenie korektora w płynie na cienie pod oczami. Następnie użyłam bazy pod cienie Kobo. Potem na całą ruchomą jej powiekę, rozcierając granice ponad nią, naniosłam palcem cień w kremie Catrice w kolorze 040 Lord Of The Blings (mój najnowszy nabytek, w którym się wprost zakochałam) - ma on kolor jasnego szampańskiego złota. 

Następnie czarną kredką Catrice narysowałam cienką kreskę wzdłuż linii rzęs i wyciągnęłam ją mocno do góry w ukośny kształt. Od jej końca niemal do środka powieki również pociągnęłam kreskę, więc w sumie z tych czarnych kresek wyszło coś na kształt trójkąta. Obrys ten wypełniłam tą samą kredką. 



Na czarną kredkę nałożyłam czarny matowy cień. Następnie wychodząc poza obszar bazy z czarnej kredki zaczęłam rozcierać czarny cień matową szarością z paletki Sleek Darks, dokładnie te cienie ze sobą mieszając. Szarość tą następnie rozcierałam jaśniejszą szarością z paletki Sleek Au Naturell. Następnie na wewnętrzną połowę ruchomej powieki nałożyłam szampańskie złoto z Au Naturell, łącząc je w płynne przejście z jasną szarością. Granice cienia od góry roztarłam beżem z Au Naturell. Na 1/3 długości dolnej powieki od zewnętrznego kącika naniosłam czarny cień. Dokładnie go roztarłam. Na środek dolnej powieki zaaplikowałam szarość z Au Naturell, rozcierając jednocześnie granice czarnego cienia. Wewnętrzny kącik i łuk brwiowy rozjaśniłam perłową bielą z paletki Sleek Snapshots (genialny cień!). 



Na linię wodną zaaplikowałam cielistą kredkę. Rzęsy mocno wytuszowałam maskarą My Secret 3 in 1.  Brwi dość mocno podkreśliłam kredką do brwi Catrice 020 Date With Ash-ton. Szczerze powiedziawszy ten makijaż prosi się aż chociaż o połówki sztucznych rzęs, ale chwilowo żadnych nie posiadam. Makijaż ten prawdopodobnie będzie moim makijażem na sylwestrowy bal maskowy, więc zapewne takie sztuczne rzęsy zakupię i postaram się dla Was zrobić zdjęcia tego makijażu ze sztucznymi rzęsami.

Użyte produkty:

Co myślicie o takiej propozycji makijażu na Sylwestra? Podoba Wam się połączenie szampańskiego złota z czernią? :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Antybakteryjny żel punktowy Synergen

Witajcie :)

Dzisiaj kilka słów o antybakteryjnym żelu punktowym na wypryski i zaskórniki marki Synergen.

Opakowanie: Mała wąska zgrabna tubka. Dobrze się zakręca. Odkręcone opakowanie ma na końcu wąską końcówkę do punktowego nanoszenia żelu (patrz zdjęcie poniżej). Minusem opakowania, jak każdej tubki jest to, że trudno wydobyć z niego resztki produktu.



Konsystencja żelu: Dość rzadki, bezbarwny.



Zapach: Dość delikatny, miły, jak toniki do skóry wrażliwej (a przynajmniej tak mi się kojarzy), ale jednak chemiczny.

Dostępność: Drogerie Rossmann.

Obietnice producenta: "Żel punktowy na wypryski został specjalnie stworzony do usuwania zanieczyszczeń ze skóry ze skłonnością do powstawania zaskórników.

  • przeciwzapalny
  • redukuje wypryski
  • tolerancja dla skóry przebadana dermatologicznie"


Moja opinia: Kupiłam go we wrześniu na promocji w Rossmannie za ok. 6 zł za 15 ml (12 miesięcy ważności od otwarcia). Sama nie wiem czemu wylądował w moim koszyku - podeszłam do półki i miałam chwilowe objawienie, czasem tak miewam. Po przyjściu do domu wrzuciłam go do koszyczka z kosmetykami do pielęgnacji twarzy i długo nie używałam - nie byłam jakoś przekonana do tego, że produkt o tak nieszczególnym składzie (niestety Wam go nie przytoczę, bo nie mam już kartonika, w który żel był zapakowany), z dużą ilością alkoholu, cokolwiek mojej skórze pomoże. Do tego ciągle mam uraz do Synergen po zakupie ich "delikatnego" peelingu do twarzy (drapak jakich mało). Czasami próbowałam dawać mu szansę, jednak stosowałam go nieregularnie i nie działał. Wreszcie w listopadzie, kiedy zaliczyłam wielki wysyp pojedynczych ogromnych pryszczy, po tym jak raz po imprezie położyłam się spać w makijażu (wiem, że to zło niewybaczalne, ale normalnie mi się to nie zdarza), byłam w desperacji i postanowiłam że dam Synergenowi kolejną szansę. Tym razem używałam go na poszczególne duże wypryski nawet kilka razy dziennie i faktycznie po 2-3 dniach pryszcza prawie nie było widać. Na moje wypryski nie działa nawet stara metoda z pastą do zębów, więc to co zrobił Synergen to było naprawdę coś. Polubiliśmy się zatem i regularnie używam go aż do tej pory.

Ocena: Obietnice producenta spełnił (o ile jest stosowany regularnie), działa dość szybko, jest tani i łatwo dostępny, więc oceniam na 4/5 (obniżyłam ocenę za skład i potrzebę naprawdę częstego stosowania dla uzyskania pożądanych rezultatów).

Używałyście tego kosmetyku? A może macie innych ulubieńców wśród produktów marki Synergen?